BANA HELMUT SPOLONIZOWANA?

Foto: E. Kozak

W 2010 roku spółka Tramwaje Śląskie kupiła za 4,3 mln złotych 10 wagonów tramwajowych Düwag Pt, jeżdżących po Frankfurcie nad Menem. Miały co prawda około 40 lat ale dobrze się wkomponowały w komunikację katowicką, zyskały też uznanie pasażerów.

Z początku wiekowe Helmuty okazały się skomplikowane w obsłudze, np. nie chciały jechać, jeśli pasażer stanie na schodach przy drzwiach. Po pewnym czasie udało się je „opanować”.

- To jak zamiana malucha na średniej klasy samochód, dajmy na to opla. Musimy się nauczyć specyfiki tego taboru, metodą prób i błędów - mówiono w spółce. W wagonach jest wszystko, to co być musi - kasowniki, siedziska (pojedyncze i podwójne), radiotelefony(!). Miejsc siedzących jest 62 (wygodne), stojących - 180. Tramwaj jest dwustronny, więc drzwi są po obu jego bokach - w sumie jest ich osiem - pisała ówczesna prasa. Określenie „Helmut” przylgnęło już do wagonów sprowadzanych z Niemiec, czasem lokalnie stosowane są inne nazwy, związane z miastem z którego pochodzą („Norymbergi”, „Dortmundy”).

W latach 2015-2016 jeden ze sprowadzonych tramwajów został zmodernizowany przez zakład spółki, która wpadła też na pomysł, żeby nadać mu nowe imię. Warunek - musi być inne niż dotychczasowe. W konkursie wśród pasażerów wygrać miało imię Wawrzek, pokonując swoich konkurentów: Gucia, Guido, Hermana i Huberta.

Dziennikarz „Gazety Wyborczej” Przemysław Jedlecki, autor tekstu o śląskim tramwaju, nie dowierzał, by mieszkańcy gremialnie głosowali na Wawrzka. „I miałem rację. Po dokładniejszym sprawdzeniu okazało się, że najwięcej głosów zdobyła nazwa Optimus Prime. To też bajkowa postać, tyle że z Transformersów. Ale starego Helmuta na lidera autobotów przechrzcić nie można było - chodzi o prawa autorskie i koszty licencji”.

Wielu katowiczan obstawało jednak przy Helmucie. - Niemiecki? Musiał jednak zostać spolonizowany - ironizuje Jedlicki. - To dopiero nowina! Przeciwnicy i zwolennicy repolonizacji biorą się za łby. Dekomunizację wprowadzono ukazem, więc toczą się krwawe potyczki o to, czy ulicę Tuwima przemianować na Kaczyńskiego. A oporny lud chce jeździć tramwajem, który kojarzy mu się z dzieciństwem. Woli mieszkać przy Kaczki Dziwaczki niż generała Andersa.

Komentarze czytelników: „Niemiec jak sprzedawał Helmuta to płakał. A Polak tu wyklepał, tu szpachli i lakieru nałożył i ma funkelnówka - nieśmigany tramwaj!”.

„W 1948 ujkowi zmienili imie, z Gerharda zrobili Franciszka. Familia i tak używała to pierwsze imie. Szkoda robić aferę, czyli mówiąc krótko - oni nom mogom kole rzici luft plompać. Jo i tak byda jedzić Helmutem.” (EKozak)

Comments are closed.