Były funkcjonariusz wywiadu PRL przetrzymywał dane o kilkuset agentach Gestapo i Abwehry

Były funkcjonariusz wywiadu PRL i UOP Witold Z. – jak podał pion śledczy IPN – przetrzymywał nielegalnie dokumenty z informacjami o kilkuset agentach m.in. Gestapo i Abwehry, a także materiały dotyczące działań SB podczas stanu wojennego. Grozi mu za to do ośmiu lat więzienia.

Wśród zabezpieczonych materiałów archiwalnych – jak podawała wcześniej Polska Agencja Prasowa – znajdowały się dokumenty oznaczone klauzulami “tajne”, “ściśle tajne” i “tajne specjalnego znaczenia”. Po ich zbadaniu okazało się – jak przekazał w środę PAP prok. Robert Janicki z Głównej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu, że mają bardzo szeroki zakres czasowy – zaczynają się od lat 1933-34, a kończą na 1986 roku.

Wśród najważniejszych dokumentów przetrzymywanych przez Witolda Z. są wykazy funkcjonariuszy kadrowych Gestapo, Abwehry, SD (Sicherheitsdienst, czyli nazistowskiej Służby Bezpieczeństwa zajmującej się m.in. wywiadem), policji niemieckiej z placówek na Śląsku, a także – co istotne – ich agentury. To dane osobowe – jak podał prok. Janicki – kilkuset agentów, którzy współpracowali z tymi nazistowskimi organizacjami w latach II wojny światowej.

Mało tego, są tam też dane dotyczące losów tych ludzi po wojnie, i to nawet w latach 60. i 70. XX wieku” – mówił prokurator IPN, podając też, że dane te są szczegółowe i dotyczą m.in. miejsca zamieszkania, pracy i funkcji agentów, a nawet tego, że ktoś z nich np. udał się na wczasy do NRD. Z analiz historyków wynika, że tego rodzaju wykazy mogły służyć funkcjonariuszom SB do szantażowania byłych agentów zbrodniczych organizacji III Rzeszy.

Ponadto w materiałach przetrzymywanych przez Witolda Z. były dokumenty dotyczące działań SB w okresie stanu wojennego. To m.in. szyfrogramy dotyczące pacyfikacji protestujących górników z kopalni “Wujek”, a także opracowania dotyczące grup specjalnych SB, których zadaniem było represjonowanie opozycji demokratycznej oraz Kościoła katolickiego i związków wyznaniowych. W opracowaniach tych są dane funkcjonariuszy specgrup, a także informacje o ich operacjach, zarówno tych przeprowadzonych, jak i planowanych wraz z opisaniem taktyki działania.

Inne dokumenty z 1981 r. dotyczą szkoleń służb specjalnych z Czechosłowacji, które przygotowywano do ewentualnego tłumienia rozruchów z Polsce.

Ponadto prokuratorzy IPN zabezpieczyli 89 fotografii, które wykonano na moście Glienicke w Berlinie. W latach zimnej wojny most ten – łączący Berlin Zachodni z NRD – był wykorzystywany do wymiany szpiegów. Fotografie te dokumentują m.in. ostatnią taką wymianę z 11 lutego 1986 r.

Wśród najstarszych materiałów są z kolei dokumenty wytworzone przez Oddział II Sztabu Głównego Wojska Polskiego, dotyczące – jak podał prok. Janicki – polskich działań wywiadowczych na terenie Czechosłowacji.

Prokurator Głównej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu podkreślił też, że na obecnym etapie śledztwo (prowadzą je prokuratorzy z Katowic) toczy się nie w sprawie, a przeciwko Witoldowi Z. – w związku z uchylaniem się przez niego od przekazania do Archiwum IPN posiadanych bez tytułu prawnego dokumentów archiwalnych organów bezpieczeństwa PRL. Zgodnie z art. 54 ustawy o IPN, każdy, kto będąc w posiadaniu dokumentów podlegających przekazaniu do IPN, uchyla się od ich przekazania, utrudnia je lub udaremnia, podlega karze pozbawienia wolności od sześciu miesięcy do 8 lat.

We wcześniejszej rozmowie z PAP prok. Andrzej Pozorski, dyrektor Głównej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu i zastępca prokuratora generalnego podkreślił, że sprawa Witolda Z. potwierdza, że na przełomie lat 80. i 90., gdy upadał system komunistyczny w Polsce, funkcjonariusze Służby Bezpieczeństwa wynosili dokumenty z dawnych struktur MSW i do dzisiaj bezprawnie je posiadają.

“Można się oczywiście domyślać, że funkcjonariusze SB zabierali dokumenty dotyczące głównie tych osób, o których sądzili, że w przyszłości, w wolnej Polsce, mogą zrobić karierę. I choć dzisiaj te dokumenty widnieją w naszej ewidencji jako “wybrakowane”, to tak naprawdę znajdują się w prywatnych rękach” – mówił prok. Pozorski.

W Polsce na przełomie lat 80. i 90. funkcjonariusze Służby Bezpieczeństwa masowo niszczyli dokumenty, między innymi te, które mogłyby być dowodami zbrodni popełnionych przez organy bezpieczeństwa państwa komunistycznego. Z kolei materiały, które mogłyby obciążać np. ludzi opozycji “prywatyzowali”, by ewentualnie móc ich szantażować w przyszłości. Przykładem takiej sprawy są dokumenty zabezpieczone przez IPN w lutym 2016 r. w domu gen. Czesława Kiszczaka – szefa MSW w latach 80.

Norbert Nowotnik (PAP), foto: Adrian Grycuk, wikipedia