Dożywocie dla mordercy

Foto: PAP/Andrzej Grygiel

Sąd Apelacyjny w Katowicach utrzymał karę dożywocia dla Dariusza P., którego prokuratura oskarżyła o podpalenie domu w Jastrzębiu-Zdroju i zabicie w ten sposób żony i czworga dzieci.

Obrońca Dariusza P., skazanego w piątek prawomocnie na dożywocie za zabicie pięciorga najbliższych, powiedział, że nie wyklucza kasacji wyroku do Sądu Najwyższego. Z wyroku zadowolona jest prokuratura, która podkreśla, że P. dopuścił się niewyobrażalnej zbrodni.

Dariusz P. został oskarżony o to, że w 2013 r. podłożył ogień w domu w Jastrzębiu-Zdroju, zabijając w ten sposób żonę i czworo dzieci. Według sądu, zabił chcąc uzyskać pieniądze z ubezpieczenia i uwolnić się od rodziny. O warunkowe zwolnienie może ubiegać się najwcześniej po 35 latach.

Mec. Eugeniusz Krajcer powiedział dziennikarzom, że choć szanuje orzeczenie sądu, jest jednak nim zawiedziony. „Uważam, że ta sprawa nie została wyjaśniona do końca” – powiedział adwokat, którego zdaniem opinie biegłych, zwłaszcza ta z zakresu pożarnictwa, są nierzetelne. Według obrony, w domu mogło dojść do przypadkowego pożaru.

„Oczywiście zastanowię się, czy będą przesłanki do wniesienia tego środka (kasacji), a mam nadzieję, że tak, no i zapewne kasacja w tej sprawie będzie sporządzona” – powiedział Krajcer.

Wyrok w pełni satysfakcjonuje prokurator Karinę Spruś. „Nie ma słów, które mogłyby opisać to, czego dopuścił się Dariusz P. W dalszym ciągu bardzo emocjonalnie podchodzę do tej sprawy. Zresztą w głosie przewodniczącego składu również było słychać te emocje. Ogrom tej zbrodni jest tak wielki, że jest nie do pojęcia przez zwykłego człowieka” – powiedziała.

Oskarżycielka oceniła, że sprawa była skomplikowana, a sąd szczegółowo odniósł się do wszystkich dowodów, weryfikując także wersje podawane przez samego oskarżonego. „W tym postępowaniu sprawdzono wszystkie możliwe wątki, zasięgnięto wszystkich możliwych opinii. Sąd podkreślił, że postępowanie zostało przeprowadzone w sposób rzetelny i cieszę się, że takie słowa padły z ust sędziego sądu apelacyjnego, bo to niewątpliwie pochwała dla prokuratury” – powiedziała Spruś.

Jeżeli - w razie kasacji - SN nie zakwestionuje prawomocnego orzeczenia, P. wyjdzie na wolność w marcu 2049 r. Będzie miał wtedy 77 lat. (PAP)

Comments are closed.