FIDEL CASTRO MIAŁ ZNAJOMYCH NA KOSZUTCE

Foto: Zygmunt Wieczorek, Dziennik Zachodni

Fidel Castro podczas wizyty na Śląsku.

Nie żyje Fidel Castro -wiadomość o śmierci legendarnego przywódcy Kuby podały wszystkie media na świecie. Tak przypomniał on o sobie, bo od lat zapomniany, chorujący w zaciszu, za życia przeszedł do historii. Nie chcemy teraz, tuż po jego śmierci oceniać politycznie tę postać-legendę, powinni to wpierw zrobić jego rodacy. Przypomnijmy więc, że Fidel Castro objeżdżając w 1972 roku świat, odwiedził także Śląsk i jego wizytę zapamiętano, bo na tle innych była nietypowa.

Zwykle odwiedzający Polskę przywódca jakiegoś państwa obowiązkowo musiał zaliczyć Śląsk, kopalnię, hutę, Spodek, Park Kultury i Wypoczynku, ale Fidel okazał się nietypowym gościem, wymykającym się dyplomatycznemu protokołowi. Został oczywiście honorowym górnikiem, przygrywała mu orkiestra dęta, na ulicach witały i pozdrawiały zgromadzone tłumy, ale on godność górnika wziął dosłownie.

Swój słynny oliwkowy mundur rewolucjonisty zamienił na górniczy i w nim, oraz czaku z czarnym pióropuszem, oznaczającym zwykłego górnika, paradował przez cały czas pobytu na Śląsku. Komunistyczna władza była jak zwykle oficjalna i nadęta, a Castro zachowywał się z temperamentem południowca. Jadąc odkrytym samochodem przez śląskie miasta doprowadzał do ataku serca swoją ochronę, często zatrzymując auto i wchodząc w tłum ludzi, aby się z nimi przywitać.

Reakcja społeczeństwa też była sympatyczna i przyjmowano Fidela jak przyjaciela. Na tle sztywnych komunistycznych przywódców był inny, otoczony legendą bohatera, ulubieniec kobiet, latynoski macho z popularnej wtedy piosenki: Kuba, wyspa jak wulkan gorąca. Za kilka lat dopiero stanie się represyjnym dyktatorem, bezwzględnym dla opozycji. Wtedy 44-letni, bezpośredni, pełen energii i humoru, ujmował swym wdziękiem wszystkich.

Niżej podpisany, wtedy młody, ambitny reporter radia Katowice umyślił sobie wywiad z legendarnym Kubańczykiem i powtarzając w myślach pytanie: „Le gusta cómo arregle este lugar?” - czyli czy mu się u nas podoba, i przepychał się w jego pobliże. Niestety, gdy forsował ostatnią przeszkodę w postaci niedużego, smagłego równolatka, poczuł nagle, że nie ma nóg, nie może się ruszyć i zamienia w słup soli. Ochroniarz Fidela miał inne zdanie na temat możliwości wywiadu ze swoim szefem i dyskretnym, niezauważalnym uderzeniem w splot nerwowy unieruchomił intruza.

Fidel Castro po całym dniu wyczerpującej wizyty wieczorem wpadł na pomysł, aby zagrać w ping ponga, z kim nie wiadomo, a gdy już wszyscy poszli spać... wymknął się z hotelu i poszedł w miasto.

Adam Gierek mówi, że słyszał od ojca, iż poszedł odwiedzić znajomych na Koszutce...
Ostatecznie będąc przejazdem w Katowicach skorzystał z okazji, prawda? (EKozak)

Comments are closed.