KATOWICE MOGĄ JUŻ SPAĆ SPOKOJNIE

Ma Warszawa swoje afery z odzyskiwaniem kamienic, podobna, ale na większą skalę groziła Katowicom. Miasto mogło stracić m.in. dzielnice Giszowiec i Nikiszowiec oraz inne atrakcyjne tereny miejskie.
Cofnijmy się w czasie. Tereny te należały do założonej w 1907 roku spółki Giesche z siedzibą w Katowicach. Był to wtedy gigant przemysłowy, posiadający huty i kopalnie. W 1926 roku w wyniku nieporozumień z rządem polskim, spółka sprzedała akcje Amerykanom za 4 miliony ówczesnych dolarów.
Po wojnie spółkę Giesche znacjonalizowano. Rząd USA upomniał się jednak o majątek amerykańskich akcjonariuszy i w 1960 roku Polska i USA zawarły układ o odszkodowaniach. W zamian za 40 milionów dolarów odszkodowania, w tym 30 milionów za spółkę Giesche, Amerykanie wydali Polsce przedwojenne akcje na okaziciela i zrezygnowali z dalszych roszczeń do majątku różnych spółek w Polsce.
Akcje powinny trafić na makulaturę, ale tak się nie stało. Ktoś nie dopatrzył procedury i zamiast zostać zmielone, trafiły do antykwariusza. Byłyby zwykłymi papierami wartymi tyle, ile ważą w skupie makulatury, gdyby nie to, że przez niedopatrzenie kolejnego urzędnika, po zapłaceniu odszkodowania Amerykanom, spółka nie została wykreślona z rejestru sądowego.
Nagle na przełomie lat 80. i 90. pojawił się w Katowicach Marek N. z Pomorza, który kupił za grosze od przypadkowo spotkanego kolekcjonera 172 akcje spółki Giesche. W 2005 r. reaktywował spółkę w sądzie, która została wpisana do KRS i obrotny prawnik i biznesmen złożył pozwy w sądach o zwrot przedwojennego majątku.
Gdyby nie fakt, że spółka została spłacona Amerykanom i te akcje były już tylko makulaturą, to nie wiadomo jak potoczyłyby się dalsze wydarzenia. Niemniej przez kilka lat toczyły się sądowe i prokuratorskie postępowania, ale dopiero teraz władze Katowic mogą odetchnąć z ulgą.
Kilka dni temu Sąd Najwyższy oddalił skargę kasacyjną przedstawicieli Giesche, na decyzję o wykreśleniu spółki z Krajowego Rejestru Sądowego, czyli jej nie ma. Kara spotkała też inicjatorów tego przekrętu: trzy kary po 5 lat więzienia i dwie po 3 lata oraz wysokie grzywny orzekł warszawski sąd wobec pięciu mężczyzn, oskarżonych o próbę oszustwa i wyłudzenia około pół miliarda złotych.
Wskrzeszanie przedwojennych spółek na podstawie akcji o znaczeniu „kolekcjonerskim” stało się wielkim polem do nadużyć dla grup, które zwietrzyły w tym lukratywny interes - pisze „Rzeczpospolita”. Z danych Prokuratury Krajowej wynika, że uniemożliwiono 22 reaktywację, blokując też roszczenia do wartych fortunę majątków.
Ile takich spraw jeszcze się pojawi? (EKozak)

Comments are closed.