Kto choruje na łokieć tenisisty

W grupie osób szczególnie narażonych na wystąpienie tej przykrej dolegliwości, poza tenisistami, znajdują się również przedstawiciele niektórych zawodów, w tym m.in.: mechanicy, szwaczki, stolarze czy muzycy.

Tym, co łączy osoby ze wszystkich wymienionych grup jest regularne przeciążanie mięśni przedramienia, a konkretnie prostowników nadgarstka. W efekcie wykonywanych przez te osoby powtarzających się specyficznych ruchów przedramienia i nadgarstka dochodzi w końcu do mikrourazów, a następnie do rozwoju zapalnych zmian przeciążeniowych (fachowo nazywa się je entezopatią nadkłykcia bocznego kości ramiennej).  

Warto wiedzieć, że tzw. łokieć tenisisty, bo tak właśnie brzmi potoczna nazwa tej dolegliwości, zaliczany jest do grupy reumatycznych chorób tkanek miękkich (chodzi o różne tkanki okołostawowe – nie tylko mięśnie, lecz również ściśle powiązane z nimi ścięgna oraz ich przyczepy). De facto, łokieć tenisisty jest przede wszystkim stanem zapalnym przyczepów ścięgien wspomnianych wcześniej mięśni.

Głównym objawem tego schorzenia jest ból pojawiający się w okolicy stawu łokciowego, który może też promieniować do przedramienia i nadgarstka. Często nasila się przy wykonywania ruchów ręką, co w praktyce może utrudniać wykonywanie wielu banalnych, codziennych czynności, takich jak np. otwieranie okna czy podnoszenie kubka z herbatą

Jak w przypadku wielu schorzeń narządu ruchu, ryzyko rozwoju tej dolegliwości oraz innych jej podobnych (np. łokieć golfisty czy zapalenie ścięgna piętowego) zwiększa się wraz z wiekiem, m.in. wskutek spadku elastyczności ścięgien i wiązadeł. 

Łokieć tenisisty leczy się u ortopedy, we współpracy z fizjoterapeutą. Bardzo ważny w procesie leczenia jest odpoczynek, czyli powstrzymywanie się od najbardziej obciążających staw łokciowy ruchów, co umożliwia i przyspiesza regenerację uszkodzonych tkanek. Ale w rehabilitacji ważną rolę odgrywają też specjalne ćwiczenia. Jakie? Na stronie internetowej Medycyny Praktycznej można znaleźć filmy, które je pokazują.

Dodajmy, że istnieje wiele różnych metod leczenia tego schorzenia. Wybór metody zależy od konkretnego przypadku (najczęściej wystarcza leczenie zachowawcze – nieinwazyjne, ale czasem konieczna okazuje się operacja). Na tym jednak nie koniec. Po powrocie do sprawności, w ramach dmuchania na zimne należy jeszcze wraz z lekarzem i fizjoterapeutą pomyśleć nad taką modyfikacją aktywności ruchowej, która pomoże zapobiec nawrotowi choroby.  Vik, zdrowie.pap.pl/Foto: pixabay