MS w koszykowce – ponowne zwyciestwo polskich koszykarzy

Polscy koszykarze wygrali z Wybrzeżem Kości Słoniowej 80:63 i z kompletem zwycięstw w gr. A awansowali do drugiej rundy mistrzostw świata w Chinach.  Biało-czerwoni wygrali dwa poprzednie spotkania – z Wenezuelą i Chinami.

EPA/COSTFOTO CHINA/ PAP/EPA.

Wojciech Kamiński, były asystent trenera Mike’a Taylora w reprezentacji Polski koszykarzy, który w czerwcu podpisał kontrakt z Syntainics MBC w niemieckiej ekstraklasie, cieszy się z sukcesu w mistrzostwach świata w Chinach. “Duże brawa dla trenera, sztabu, zawodników” – powiedział PAP.

Kamiński przed podpisaniem umowy w Niemczech zrezygnował z pracy z kadrą informując o propozycji z Weissenfels Taylora i władze krajowej federacji.

“Pewnie, że trochę żal, że nie jestem w Chinach, ale to moja świadoma decyzja. Dla mnie wyniki reprezentacji nie są zaskoczeniem. Oglądaliśmy z trenerem Taylorem mecze Wenezueli i Wybrzeża Kości Słoniowej w kwalifikacjach. Byłem przekonany, że wygramy w Pekinie, choć oczywiście turniej mistrzostw świata, to coś innego niż mecze eliminacyjne. Trzeba być przygotowanym mentalnie i fizycznie. Duże brawa dla trenera, sztabu, zawodników za koncentrację. Słowa uznania dla chłopaków. Zwycięstwa same nie przyszły. Zawsze trzeba wyjść na parkiet i walczyć. Pamiętamy wiele turniejów i nie myślę tu tylko o koszykówce, w których byliśmy faworytami, ale na boisku nie było tego widać” – powiedział PAP Kamiński.

Szkoleniowiec, który był asystentem trenera Mike’a Taylora od 2014 r., a wcześniej w tej roli pomagał w kadrze Andrzejowi Kowalczykowi (2003-2004), podkreślił, że wygrana z Chinami zrobiła wrażenie. Polacy zwyciężyli po dogrywce 79:76 w niezwykle zaciętym, emocjonującym meczu z wieloma zwrotami akcji.

“Tak naprawdę w naszej grupie jedyną niewiadomą i z tego punktu widzenia trudnym rywalem były Chiny jako gospodarz turnieju. Wygrana z tym rywalem w takim spotkaniu to ogromny sukces. Cała drużyna na to zapracowała, każdy dołożył swoja cegiełkę” – ocenił.

Jego zdaniem siłą polskiego zespołu jest właśnie wyrównany skład. Polacy pokonali Wenezuelę 80:69, potem Chiny po dogrywce i w końcu Wybrzeże Kości Słoniowej 80:63.

“W każdym z dotychczasowych meczów impuls i energię dawał zespołowi inny zawodnik – z Wenezuelą Michał Sokołowski, z Chinami Mateusz Ponitka, a dziś z rywalami z Afryki Adam Waczyński. Trener umiejętnie rotował składem i to też ważne. Nie chcę oceniać indywidulanie, tym bardziej, że nie jestem tam na miejscu. Być może dla jednego zawodnika, który ma na przykład lekki uraz i walczy z kontuzją, a nie tylko z przeciwnikiem, większym wyzwaniem i osiągnięciem jest to, że przez kilka minut pomógł drużynie niż fakt, iż ktoś inny zdobył kilkanaście punktów. Trzeba być +w środku+ drużyny, by oceniać indywidualne dokonania” – podkreślił.

W drugiej fazie Polacy zmierzą się w oddalonym o ponad 2000 km od Pekinu Foshan, leżącym w pobliżu Kantonu na południu Chin, z dwoma najlepszymi zespołami grupy B – Argentyną i Rosją. Która z nich będzie miała komplet wygranych, tak jak biało-czerwoni, zadecyduje popołudniowe, bezpośrednie spotkanie. Kamiński uważa, że faworytem jest Argentyna.

“Liczę, że Argentyńczycy wygrają z Rosjanami w ostatnim spotkaniu i to mecz Polski ze “Sborną” będzie walką o ćwierćfinał mistrzostw świata. Rosja nie ma kilku zawodników, na papierze jej skład wydaje się gorszy niż w ostatnich, międzynarodowych turniejach, ale to nie oznacza, że jest słaba. Pokonali wyraźnie w sparingu Hiszpanię. W sumie bardzo cieszę się, że będziemy mieli takich rywali w drugiej fazie mundialu. Mecze z Rosją i Niemcami to zawsze ekstra mobilizacja, nawet potrójna, bo to zespoły z naszego, europejskiego regionu. Z przyjemnością zobaczę biało-czerwonych w ćwierćfinale. Trzymam kciuki za występy Polaków w kolejnych spotkaniach” – dodał.

Stawką rywalizacji w drugiej rundzie (16 ekip), która rozpocznie się w piątek, będzie ćwierćfinał MŚ. Awansują do niego dwie najlepsze drużyny z czterech nowych grup.

45-letni Kamiński zbudował już skład drużyny w Weissenfels i czeka tylko na jednego koszykarza – uczestnika mistrzostw świata w Chinach Kanadyjczyka Kaza Kajami-Keane. Pochodzący ze Stalowej Woli szkoleniowiec nie kryje, że po 17 latach pracy w Polsce czeka go nowe wyzwanie. Największe sukcesy na krajowych parkietach odniósł z Rosą Radom – w 2015 r. wywalczył Puchar i Superpuchar Polski, a w kolejnym sezonie wicemistrzostwo kraju. Ostatnio prowadził Arged BM Slam Stal Ostrów Wlkp., zdobywając z zespołem Puchar Polski, ale w ćwierćfinale play off uległ Anwilowi Włocławek, późniejszemu mistrzowi kraju 0-3.

“Mam już zbudowany skład, jestem z niego zadowolony. Czekam jedynie na Kanadyjczyka. Testujemy różne rozwiązania, gramy sparingi. Jestem zadowolony i z decyzji o podjęciu pracy w Niemczech i klubu, i drużyny, jaką mam do dyspozycji. Oby tak było także po sezonie” – zakończył szkoleniowiec, który karierę rozpoczynał w Pruszkowie, a w 2002 roku został pierwszym trenerem Polonii Warszawa i pracował w stołecznym klubie przez dekadę (z przerwą na jeden sezon w Turowie Zgorzelec) zdobywając dwa brązowe medale mistrzostw Polski (2004, 2005).

Olga Przybyłowicz (PAP) /Foto: PAP/EPA/COSTFOTO

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *