OPOWIEM CI MOJĄ HISTORIĘ – MÓJ MACHO I SŁODKI BRUTAL

Jestem w tzw. konkubinacie z moim partnerem od 9 lat, mamy syna, teraz pójdzie do szkoły. Mój partner naciska na mnie, byśmy wzięli wreszcie ślub i usankcjonowali nasz związek, a ja mu na to odpowiadam, że to przecież tylko problem papierka, bo i tak jesteśmy jak mąż i żona. Ale tak naprawdę ociągam się z innego powodu i opiszę wam go wprost, bez obwijania w bawełnę, bo mnie nie zrozumiecie. Tak jak moje przyjaciółki które mówią:

— Aga, ty stuknij się w głowę, chwyciłaś pana Boga za nogi, a wybrzydzasz.

Mój men to facet na poziomie, dba o mnie i nasze dziecko, kocha mnie, nie zdradza, nie ma nałogów, słowem wszystko u nas jest jak trzeba. Z jednym wyjątkiem—zupełnie nie jesteśmy dopasowani seksualnie. On od początku znajomości traktuje mnie z takim „dzikim zwierzęcym instynktem” i lubi tylko na ostro. Jak wygląda nasz seks? On pyta retorycznie: „chcesz czy nie” i klepie mnie mocno w pupę, a tego wręcz nie znoszę! Łapę ma ciężką i to mnie zwyczajnie boli! Nieraz go prosiłam, że tak nie chcę, ale on bez żadnej gry wstępnej, po prostu bez słowa bierze mnie zawsze w jednej „misjonarskiej” pozycji, trwa to góra kilka minut, może więcej, kiedy jest po alkoholu, po czym zwleka ze mnie te swoje prawie 100 kilo i nieodmiennie, pyta a raczej stwierdza:—Dobrze było, nie?

Od pewnego czasu doszły nowe „atrakcje”. W trakcie seksu obrzuca mnie przekleństwami, wyzywa od dziwek, nazywa swoją suką, itp. Ile razy mu mówiłam, wręcz prosiłam o grę wstępną, a on to rozumiał, że ja jemu mam to zrobić... Ewentualnie zbywa, że mnie zrobimy następnym razem. Teraz na dobranoc mam go jeszcze tylko podrapać po plecach i papa lulu.

Powie ktoś „widziały gały, co brały”, ale nie do końca. Nigdy nie był z niego artysta w łóżku, ale przed dzieckiem przynajmniej jeszcze trochę się starał, zabiegał o seks, a teraz to już zupełna porażka. Na moje pretensje i żale, wzrusza lekceważąco ramionami, co mi też tam w głowie świta, filmów się naoglądałam.

I tak będziemy razem, już chyba do końca życia, bo na pewno żadne z nas nie odejdzie, po co się wymieniać na inny model po tylu latach — to są jego słowa: — On chce tylko spokoju i porządnego rypanka od czasu do czasu, żeby się wyładować. Dla zdrowia psychicznego — mówi, a i dla mnie to też będzie dobre na rozładowania stresów i napięć i mogę być bardziej aktywna. Gryźć, kopać byle nie zostawiać śladów.

Powiedziałam mu, że myli się centralnie na maksa! Mnie to nie pasuje! Pokazowo zorganizowałam kolację przy świecach, muzyce i trociczkach, wspólna kąpiel w naszej wypasionej wannie z jacuzzi, ale on oświadczył, że jemu jeszcze takie ceregiele nie są potrzebne. To dla facetów, którzy mają kłopoty ze wzwodem, on jest OK, po czym tradycyjnie klepnął mnie w pupę z wiadomym tekstem i zabrał się do rzeczy...

W związku z tym, chyba ze złości, wpadłam w intensywny romans, trwał miesiąc! Szybko go rozpoczęłam i równie szybko zakończyłam, seks był cudowny, taki jak lubię delikatny, a zarazem namiętny, długi, ale to była tylko taka cudowna delikatna fascynacja, nic więcej. Zakończyłam romans, aby coś więcej między nami nie wynikło, tym bardziej, że wiem, iż na pewno nie rzuciłabym swojego macho dla niego, bo mamy inne poglądy na życie, poza seksem nie pasujemy do siebie.

Gdybym mogła sobie tak to zorganizować — mój niechby się raz na jakiś czas zabawił z jakąś panienką na ostro, tak jak lubi, a ja miałabym kochanka od delikatności i każdy byłby zadowolony.

Problem w tym, że on nie chce innej, mimo wielu okazji mnie nie zdradził, tylko ja mu się podobam i mnie pożąda. I mamy wreszcie wziąć ślub żeby uregulować tę sytuację. Ekonomiczne sprawy też, dom jest na mnie, z uwagi na urząd skarbowy, jedno konto zapisane na mnie, w małżeństwie można by było to uporządkować.

Ja myślę, że gdybym była jego żoną, miałby większą władzę nade mną, naprawdę bym była jego własnością. Nie wiem jak z tego wybrnąć, bo do tego wszystkiego... ja go naprawdę kocham!

Rubryka pod redakcją Moniki Moj mojmonika@yahoo.de

Comments are closed.