Gdańsk – 2 kwietnia kolejna rozprawa przed sądem w procesie ws. wybicia szyb w mieszkaniu Michała Tuska

Foto: PAP/Marcin Gadomski

2 kwietnia przed Sądem Rejonowym w Gdańsku odbędzie się kolejna rozprawa w procesie dwóch mężczyzn oskarżonych o uszkodzenie mienia w mieszkaniu Michała Tuska, syna b. premiera, poprzez wybicie kamieniem dwóch szyb okiennych. Straty wyniosły niecałe 1400 zł.

Proces rozpoczął się w czwartek. Oskarżeni nie stawili się na rozprawie. Sąd uznał, że na obecnym etapie postępowania ich obecność nie jest obowiązkowa.

Do zdarzenia doszło 3 września 2017 r. w Gdańsku-Wrzeszczu. W mieszkaniu, które zajmuje Michał Tusk z żoną i dziećmi, nie było wówczas nikogo.

Według prokuratury, kamieniem rzucił 42-letni Tomasz K., przy czym działał w porozumieniu z 38-letnim Adamem Z. Oskarżeni w trakcie śledztwa nie przyznali się do winy. Adam Z. odmówił złożenia wyjaśnień. W ocenie śledczych, oskarżeni swoim zachowaniem narazili właściciela mieszkania na "bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu". Prokuratura ustaliła, że oskarżeni wiedzieli, iż mieszkanie, w którym wybito szyby, należy do syna b. premiera. Mężczyznom grozi do pięciu lat więzienia.

Podczas czwartkowej rozprawy sąd odczytał treść przesłuchań Tomasza K. ze śledztwa.

W trakcie śledztwa Tomasz K. utrzymywał, że nie wiedział, iż w mieszkaniu, w które trafił kamieniem, mieszka syn przewodniczącego Rady Europejskiej.

"Żałuję, tego co zrobiłem. To był odruch. Wiem, że to może zaciążyć na całym moim życiu, było to głupie i nieodpowiedzialne" - wyjaśnił oskarżony.

Na kolejnej rozprawie, zaplanowanej na 2 kwietnia, sąd ma zamiar przesłuchać czworo świadków, w tym Michała Tuska i jego małżonkę.

Pełnomocnik syna b. premiera Roman Giertych powiedział dziennikarzom, że wśród świadków są też osoby, które przed dokonaniem przestępstwa były pytane na ulicy przez oskarżonych, czy wiedzą, gdzie mieszka Tusk.

42-latek sam stawił się w prokuraturze pod koniec stycznia 2018 r. po tym, jak w mediach opublikowano zdjęcia z monitoringu pokazujące zajście. Tłumaczył wówczas, iż nie "rzucił" on kamieniem, a jedynie "odrzucił go". Prokuratura zastosowała wtedy wobec mężczyzny wolnościowe środki zapobiegawcze, w tym poręczenie majątkowe w wysokości 1,5 tys. zł, dozór policyjny oraz zakaz opuszczania kraju. Mężczyźnie wydano też zakaz kontaktowania się z pokrzywdzonymi w tym zdarzeniu oraz zbliżania się do nich na mniej niż 25 metrów.

Upubliczniając zdjęcia i film policja nie informowała, kto mieszka w lokalu, w którym wybito szybę. Fakt, że mieszkanie zajmuje rodzina syna b. premiera Donalda Tuska potwierdził w rozmowach z dziennikarzami Roman Giertych, pełnomocnik Michała Tuska.

W swoich wypowiedziach na łamach mediów, a także na swojej stronie w portalu społecznościowym Giertych krytykował działania śledczych w tej sprawie. Napisał m.in.: "nie wpadliście przez kilka miesięcy na to, że jak ma się zdjęcie sprawcy i nie można ustalić jego nazwiska, to warto je upublicznić". Informował, że 4 stycznia 2018 r. wysłał do sądu zażalenie na decyzję prokuratury z końca 2017 r. o umorzeniu postępowania z żądaniem upublicznienia wizerunku. "W mojej dwudziestoletniej praktyce w adwokaturze nie spotkałem takiego umorzenia, jak w sprawie kamieni rzuconych przez szybę w miejsce, gdzie przebywały na co dzień wnuki Donalda Tuska" - pisał w mediach adwokat.

Odpowiadając na zarzuty pełnomocnika syna b. premiera rzeczniczka prasowa Prokuratury Okręgowej w Gdańsku Grażyna Wawryniuk tłumaczyła w styczniu ub. roku, że postępowanie zostało zakończone decyzją o umorzeniu, bo zabezpieczone nagranie z monitoringu i inne czynności prowadzone w tej sprawie nie pozwoliły na ustalenie tożsamości sprawców. Prokurator zaznaczyła wówczas, że "umorzenie postępowania nie zakończyło czynności wykrywczych policji".(PAP, autor: Robert Pietrzak)

Comments are closed.