Komisja d/s Amber Gold wznowiła obrady

Foto: PAP, Tomasz Gszell

Były dyrektor marketingu linii lotniczych Jet Air Ireneusz Dylczyk zeznaje przed komisja: miałem odczucie, że z inwestycją w Jet Air jest coś nie tak. Byłem sceptyczny wobec inwestycji Amber Gold w Jet Air.

Świadek podkreślił, że od samego początku był sceptyczny, jeśli chodzi o inwestycje Amber Gold w Jet Air. "Jeśli chodzi o pochodzenie kapitału, to osobiście miałem świadomość, że pochodzi z innej działalności państwa P.; ja nie oceniałem czy Amber Gold to piramida finansowa, parabank, bo się na tym nie znam" - mówił.

W połowie 2011 r. spółka Amber Gold przejęła większościowe udziały w liniach lotniczych Jet Air, następnie w niemieckich OLT Germany, a pod koniec 2011 r. w liniach Yes Airways. Powstała wtedy marka OLT Express, pod którą działały linie OLT Express Regional (z siedzibą w Gdańsku, wykonujące rejsowe połączenia krajowe) oraz OLT Express Poland (z siedzibą w Warszawie, które wykonywały czarterowe przewozy międzynarodowe). Linie OLT Express rozpoczęły działalność 1 kwietnia 2012 r. Linie OLT Express upadłość ogłosiły pod koniec lipca 2012 r., z kolei w połowie sierpnia 2012 r. upadłość ogłosił Amber Gold.

Dylczyk przyznał, że ze spółką Jet Air był związany od końca 2007 r. do stycznia 2012 r., „kiedy nowy zarząd OLT Express Regional podziękował mu za współpracę".

Poseł Nowoczesnej Witold Zembaczyński pytał świadka, dlaczego szef Amber Gold Marcin P. zdecydował się zainwestować 300 mln zł w upadającego przewoźnika, jakim był Jet Air. Pytając o tę kwestię powoływał się na zeznania Dylczyka z 2013 r., kiedy był przesłuchiwany przez ABW. "To nie do końca jest tak, że zainwestowanie 300 mln zł w upadającego przewoźnika jest abstrakcją i nonsensem. To ma sens pod warunkiem, że jest to prowadzone w odpowiedni sposób" - odpowiedział świadek.

"A było?" - dopytywał polityk Nowoczesnej. "Jak widać nie" - odparł Dylczyk dodając, że nie widać było tego na żadnym etapie wejścia Amber Gold w branżę lotniczą. Podkreślił, że zakończył współpracę z tymi liniami lotniczymi "na dość wczesnym etapie, nim na dobre się rozkręcił w wydawaniu pieniędzy w ten czy inny sposób".

Dopytywany czy miał świadomość skąd pochodzą pieniądze, które inwestował Amber Gold stwierdził, iż nie. Zembaczyński zwrócił uwagę, że podczas zeznań składanych ABW Dylczyk ocenił, że OLT mogło być pralnią pieniędzy. "Ile pieniędzy według pana w tej pralni zostało wybielonych" - pytał polityk.

Świadek odpowiadając relacjonował, że po jednym ze spotkań z przedstawicielami Jet Air małżeństwo P. zapowiadało, że będzie budować przewoźnika niskokosztowego. Chcieli to jednak zrobić - jak relacjonował Dylczyk - "rozdmuchując koszty do bizantyjskich rozmiarów". "Trudno, mając wiedzę na temat, tego jak funkcjonuje ten rynek, jak funkcjonują tacy przewoźnicy (...) trudno nie odnieść wrażenie, że koszty są rozdmuchiwane nieproporcjonalnie" - stwierdził.

Dopytywany na czy miałby polegać proces prania pieniędzy świadek odparł, że w Jet Air "nie ocenialiśmy jak może wyglądać ten proces". "Tylko moje odczucie było takie, że generalnie coś tu jest nie tak" - zaznaczył. Zwracał też uwagę m.in. na bardzo duże koszty marketingowe, jakie ponosił przewoźnik. "Nie wiem czy było to wyprowadzanie pieniędzy (...), ale akcje marketingowe były ogromne, pieniądze na to szły naprawdę gigantyczne" - mówił. Zaznaczył, że nie wie, kto o tym decydował. "Moim zdaniem, to nie było decydowane w Jet Air" - stwierdził.

Dopytywany czy informował kogoś w spółce Jet Air o swoich wątpliwościach co do inwestycji Amber Gold odpowiedział, że bardzo szybko został odsunięty przez P. "do działań marginalnych". (PAP)

Comments are closed.