Mistrzostwa Świata siatkarzy – Polska znowu mistrzem!

Fotos: PAP/Maciej Kulczyński

Dawid Konarski z humorem analizował występ Polaków w zakończonych w niedzielę mistrzostwach świata siatkarzy i przyznał, że bardzo zaskoczył go przebieg finału wygranego z Brazylią 3:0. "Rywale znowu się nam podłożyli i wygraliśmy" - stwierdził żartobliwie atakujący.

Konarski jest jednym z pięciu siatkarzy z drużyny Vitala Heynena, który także cztery lata temu pod wodzą Stephane'a Antigi sięgnął po tytuł mistrza globu. Wówczas także w finale biało-czerwoni zmierzyli się z Brazylijczykami i wtedy triumfowali 3:1.

"W 2014 roku to były wielkie emocje. Było ciężko, a teraz wyjątkowo spokojnie. Aż sam jestem w szoku, że tak wyszło. Może pod koniec trzeciego seta było lekko nerwowo, ale widać było, że byliśmy lepsi. Nawet patrząc na rywali na boisku, w kwadracie rezerwowych czy ich sztab widać było, że sami nie wierzyli, iż jeszcze mogą odwrócić losy tego meczu. Jakoś tak poszło...znowu nam się rywale podłożyli, wygraliśmy" - skwitował z uśmiechem zawodnik.

Zrobił aluzję do spotkania drugiej rundy MŚ z Serbami. Biało-czerwoni walczyli wówczas o życie, a ekipa z Bałkanów była już pewna awansu do "szóstki" i zaprezentowała się bardzo słabo, przegrywając gładko 0:3. Wiele osób uznało wtedy, że podopiecznym Nikoli Grbica nie zależało wówczas na odniesieniu zwycięstwa.

Analizując jeszcze niedzielny finał z "Canarinhos" Konarski ocenił, że mimo wszystko jego zespół mógł zagrać jeszcze lepiej w tym spotkaniu.

"Mogliśmy mieć większą przewagę w trzecim secie i wygrać go do 18. Zrobić to trochę spokojniej, ale nie będziemy się kłócić. Było pełno ludzi na trybunach, którzy mogli chwilę dłużej to pooglądać" - zaznaczył.

Porównując finały z obu ostatnich edycji mundialu stwierdził, że o ile cztery lata temu to Brazylijczycy byli faworytami, to teraz jego zdaniem sytuacja wyglądała inaczej.

"Uważam, że my bardziej czuliśmy się faworytem. Poprzednio było inaczej. Choć teraz przed turniejem graliśmy niemrawo i ciężko było. Wierzyliśmy wtedy w dobrą grę i medal MŚ, ale na pewno nie w zdobycie tytułu...do wygranego półfinału z USA oczywiście. W dniu finału było spokojnie - obiad, trochę żartów. Przyjechaliśmy na halę i wygraliśmy. Na boisku nie było już mowy o żartach" - podkreślił.

Jak dodał, cieszy go, że jest w gronie pięciu polskich siatkarzy, którzy triumfowali w obu ostatnich edycjach MŚ.

"Oba złote medale były bardzo trudne do zdobycia, oba były niespodziewane. Cieszę się, że jestem w gronie tych pięciu, którzy zapisali się w historii. Życzę tym następnym, by za cztery lata znowu wygrali... ale jak się nie uda i wywalczą srebro, to też będzie fajnie" - podsumował ze śmiechem Konarski.

Na pytanie, czy nie bierze pod uwagę, że on także może zagrać w kolejnych MŚ, 29-letni atakujący, odparł żartobliwie: "Za cztery lata to nie wiem, czy będę w ogóle mógł chodzić, a co dopiero grać". Z Turynu Agnieszka Niedziałek (PAP)

Comments are closed.