Pierwsza grupa polskich olimpijczyków ślubowała przed wyjazdem do Pjongczangu

Foto: PAP/Bartłomiej Zborowski

Panczenistka Katarzyna Bachleda-Curuś odczytała we wtorek w Centrum Olimpijskim słowa ślubowania w imieniu pierwszej grupy reprezentantów Polski i ich opiekunów przed wyjazdem do Pjongczangu na rozpoczynające się 9 lutego zimowe igrzyska.

W Warszawie zebrało się trzynaścioro reprezentantów łyżwiarstwa szybkiego, ścigających się zarówno na torze długim, jak i krótkim. Zabrakło jednak czterech panczenistów, których starty zaplanowane są nieco później. Mowa o rywalizujących na 500 i 1000 m: Sebastianie Kłosińskim, Arturze Nogalu, Piotrze Michalskim i Arturze Wasiu.

"Czytanie słów przysięgi było dla mnie olbrzymim zaszczytem, ale przyznaję, że także bardzo stresujące" - powiedziała Bachleda-Curuś, dla której będzie to już piąty olimpijski występ. Wcześniej rywalizowała w Salt Lake City, Turynie, Vancouver i Soczi.

W Kanadzie i Rosji sięgnęła po medale z koleżankami z drużyny - najpierw po brązowy, a następnie po srebrny. Wierzy, że w Korei Południowej stać je na kolejny sukces.

"To jest sport i wszystko może się zdarzyć, a my na pewno damy z siebie wszystko" - zapewniła.

"Atmosfery panującej na igrzyskach nie można porównać z żadnymi innymi zawodami"

Nominacje wręczali zawodnikom podsekretarz stanu w MSiT Jan Widera, prezes PKOl Andrzej Kraśnicki, sekretarz generalny PKOl Adam Krzesiński i prezes Grupy Lux Med Anna Rulkiewicz.

"Atmosfery panującej na igrzyskach nie można porównać z żadnymi innymi zawodami. Życzę wam, by duch walki olimpijskiej był zawsze z wami" - zwrócił się do sportowców Widera.

Wśród ślubujących był Zbigniew Bródka, który podczas ceremonii otwarcia będzie pełnił funkcję chorążego.

"Dziękuję ci za fakt podjęcia się tej misji. Misji obarczonej klątwą, ale my w nią i tak nie wierzymy" - podkreślił Kraśnicki.

O "klątwie chorążego" mówi się od jakiegoś czasu. Wszystko dlatego, że od 26 lat sportowiec, który pełnił tę funkcję na igrzyskach nie odniósł sukcesu.

Na kolejne dni zaplanowano jeszcze siedem ślubowań

"Przyznaję, że kiedy zaproponowano mi funkcję chorążego to się zawahałem, ale tylko na moment, w końcu to wielki zaszczyt. Mam już wprawę w maszerowaniu z flagą, bo robiłem to przy okazji ceremonii zamknięcia igrzysk w Soczi. Co do klątwy, to ona mnie dotknęła już chyba przed sezonem. Z powodu kontuzji długo nie mogłem normalnie trenować" - powiedział PAP mistrz olimpijski z Soczi na 1500 m.

Bródka jest drugim panczenistą, który został chorążym. Osiem lat temu w Vancouver był nim Konrad Niedźwiedzki. Brązowy medalista w wyścigu drużynowym z Soczi w Kanadzie najlepszy wynik osiągnął na 1500 m - 17. miejsce.

Na kolejne dni zaplanowano jeszcze siedem ślubowań. Jako ostatni olimpijskie nominacje 12 lutego odbiorą snowboardziści. Justyna Kowalczyk, przebywająca w Kazachstanie, jest natomiast jedynym polskim sportowcem, który w analogicznej uroczystości weźmie udział już w Pjongczangu.

Rywalizacja o medale w Korei Południowej potrwa od 9 do 25 lutego. (PAP)

Comments are closed.