Poznań – znaleziono ciało piątej ofiary katastrofy budowlanej

Foto: PAP/Jakub Kaczmarczyk

Akcja na miejscu katastrofy budowlanej - kamienicy w Poznaniu - będzie prowadzona do skutku – poinformował PAP rzecznik PSP Paweł Frątczak. Jak dodał, dopiero kiedy służby będą miały pewność, że pod gruzami nie ma żadnych osób, na miejsce wkroczy ciężki sprzęt.

„Do momentu kiedy przeszukamy całe to gruzowisko i stwierdzimy, że nikogo tam nie ma – niezależnie od tego, czy to jest osoba żywa, czy osoba, która zginęła pod gruzami - dopiero wtedy na miejsce będzie mógł wkroczyć ciężki sprzęt” – powiedział Rzecznik PSPFrątczak.

Podkreślił, że akcja na gruzowisku w Poznaniu jest trudna. Jak mówił, „budynek zbudowany jest z cegły, drewna i elementów stalowych, więc wszystko trzeba usuwać ręcznie”. Zapewnił jednak, że na miejscu są odpowiednie zasoby sprzętu, jednostki PSP oraz całe zaplecze logistyczne.

Do wybuchu prawdopodobnie gazu i zawalenia się kamienicy przy ul. 28 Czerwca w Poznaniu doszło ok. godz. 7.50 w niedzielę. W czterokondygnacyjnym budynku znajdowało się 18 mieszkań – cztery zostały zniszczone. W momencie wybuchu w budynku - według ustaleń służb – znajdowało się 40 mieszkańców; pięć z nich poniosło śmierć. Według danych służb wojewody wielkopolskiego rannych zostało 21 osób, ze statystyk straży pożarnej wynika zaś, że takich osób jest 24.

Mieszkańcy o wybuchu:  „Rano usłyszeliśmy ogromny huk i przeraźliwe krzyki ludzi, wołali: ratujcie, ratujcie! – tyle z tego wszystkiego pamiętam. Ubraliśmy się szybko z żoną i wyszliśmy z budynku (…). To była taka adrenalina, że kiedy trzeba było ratować ludzi, sam nie wiem, skąd miałem tyle siły” – powiedział PAP Krzysztof Śledź, który mieszkał na parterze zawalonej kamienicy.

„Pomagałem sąsiadom obok, też z parteru. Wyciągaliśmy spod gruzów, z zasypanego kamieniami łóżeczka, ich maleńką dwuletnią córkę. Jak ją wyciągnęliśmy miałem wrażenie, że ta dziewczynka już nie żyje, była cała sina - teraz mówią, że jest w krytycznym stanie, ale żyje” – dodał.

Jak podkreślił, „nie ma tu z nami takiej sąsiadki Beaty, Daniela z przedostatniego piętra. To młode osoby, mają po 30 lat; nic o nich nie wiemy”.

Poszkodowani mieszkańcy, którzy nie wymagali pomocy medycznej, zostali przewiezieni do pobliskiego hotelu. Mają tam zapewnione schronienie i pomoc służb społecznych, a także pomoc psychologiczną. Z poszkodowanymi osobami przeprowadzane są także wywiady, by można było im świadczyć od poniedziałku pomoc materialną i finansową, przygotowaną w takich przypadkach. (PAP)

Comments are closed.