Prezydent Duda o decyzji Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości

Foto: PAP/Jacek Turczyk

Postanowienie TSUE zostało wydane w składzie jednoosobowym, przed przedstawieniem przez Polskę uwag; takie działanie może budzić wątpliwości - powiedział prezydent Andrzej Duda w piątek w "Rzeczpospolitej".

Prezydent pytany jak odbiera "zamrożenie" reformy wymiaru sprawiedliwości przez TSUE, powiedział, że dziwi go ta sytuacja.

"Postanowienie zostało wydane w składzie jednoosobowym, jeszcze przed przedstawieniem przez Polskę uwag w ramach postępowania w przedmiocie środków tymczasowych. Takie działanie Trybunału może zatem budzić wątpliwości w kontekście prawa sądu Rzeczpospolitej Polskiej przeciwko Komisji Europejskiej przed TSUE. Przeczy to znanej jeszcze z czasów rzymskich zasadzie, iż przed wydaniem rozstrzygnięcia należy wysłuchać wszystkich stron" - powiedział Andrzej Duda.

Pytany, czy UE musi się zmienić, odpowiedział, że Unia musi być wspólnotą, a nie "narzucać komuś swoje werdykty i rozwiązania".

"Wspólnota to jest ustalanie czegoś przez wszystkich. Jeżeli NATO podejmuje jakąś decyzje kolektywną o tym, że w krajach Europy Środkowej będzie flanka, to podejmuje ją między innymi Portugalia. Rozmawiałem z prezydentem Portugalii, który mówił, że z ich punktu widzenia zagrożenie Rosją jest dość abstrakcyjne. Dla nich ważniejsze jest niebezpieczeństwo ze strony Afryki czy imigracji" - zaznaczył prezydent.

"Tłumaczyłem, że my im pomagamy i wysyłamy żołnierzy na misję, ale chcemy, żeby oni zrozumieli też nas i nasze obawy. Ostatecznie wszyscy nas poparli. W Unii Europejskiej mówimy o Nord Stream 2, który ma nas ominąć i jest oczywistym zagrożeniem. Prosiliśmy, by nie patrzono na ten projekt w kategoriach: business as usual. I co? I nic" - dodał.

Andrzej Duda pytany o to, co trzeba w takim razie zrobić, powiedział, że trzeba wrócić do "wartości, od których Unia się zaczęła i z których się wywodzi".

"Mamy swoje propozycje. Paradoksalnie, to zachodnia Europa idzie dziś za pomysłami Grupy Wyszehradzkiej. Tak było w sprawie imigracji. Mimo że przez trzy lata obrzucali nas inwektywami, jacy jesteśmy antyeuropejscy. Dziś mówią o tym, że priorytetem jest pomaganie ludziom, jak najbliżej ich rzeczywistego miejsca zamieszkana i wzmacnianie zewnętrznych granic. Dziś Unia mówi to, co my mówiliśmy w 2015 roku, bo poprawność polityczna zaprowadziła ich na manowce" - powiedział prezydent. (PAP)

Comments are closed.