Rudna – poszukiwany górnik o własnych siłach wyszedł z przysypanej maszyny

Foto: PAP/Aleksander Koźmiński

Około godziny 14.25 ratownicy dotarli do poszukiwanego górnika, który po wstrząsie w kopalni Rudna, przebywał w przysypanej maszynie. Górnik o własnych siłach opuścił kabinę maszyny.

Jak powiedział podczas konferencji prasowej dyrektor generalny kopalni Rudna Marek Świder, po opuszczeniu maszyny górnik wraz z ratownikami pojechał do podziemnej bazy akcji ratunkowej.

"Czekamy, aby górnik został wywieziony na powierzchnię"- powiedział dyrektor. Dodał, że w bazie czeka lekarz, który sprawdzi jego stan zdrowia.

Dyrektor poinformował, że poszukiwany górnik przez cały czas trwania akcji ratunkowej był w kabinie maszyny operatorskiej. "To są specjalnie konstruowane kabiny" - powiedział.

Anna Osadczuk, pełniąca obowiązki dyrektor Departamentu Komunikacji KGHM Polska Miedź, dodała, że kabina maszyny uratowała życie górnikowi. "Te maszyny są specjalnie wzmacniane, by operator znajdujący się w kabinie – klatce był bezpieczny. Te klatki są w stanie wytrzymać bardzo duży nacisk skał" - powiedziała Osadczuk.

Poszukiwania górnika trwały ponad dobę. "To bardzo dobra praca ratowników i sztabu akcji ratunkowej, a do tego szczęście górnicze" - powiedział Świder.

Do silnego wstrząsu, określanego jako "górnicza siódemka" doszło we wtorek przed godziną 14 na oddziałach G1 i G2 kopalni Rudna, na głębokości 770 metrów. W rejonie zagrożenia podczas wstrząsu było 32 górników. Z czternastu zaginionych po zdarzeniu, trzynastu odnaleziono.

15 osób odniosło w wyniku wstrząsu obrażenia, z tego cztery przebywają w szpitalach w Głogowie, Nowej Soli i w Legnicy. Najciężej ranny jest 50-letni górnik, który z wielonarządowymi urazami trafił do Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Legnicy. (PAP)

Comments are closed.