Terrorystyczny atak w Manchesterze – 22 osoby nie żyją!

Fotos: PAP/EPA/NIGEL RODDIS

Dowództwo jednostki antyterrorystycznej w północno-zachodniej Anglii ("North West Counter Terror Command") poinformowało w poniedziałek wieczorem o wybuchu w Manchester Arena.

Wielu świadków zamachu, do którego doszło w Manchesterze po koncercie amerykańskiej gwiazdy pop Ariany Grande, mówi o panice, jaka wybuchła w sali i na zewnątrz, gdzie rodzice czekali na swoje dzieci, by odebrać je z imprezy.

W wybuchu, który jest traktowany przez policję jako atak terrorystyczny, zginęły na chwilę obecną 22  osoby,  59 zostało rannych.

"Opuszczaliśmy salę po koncercie Ariany Grande ok. godz. 22.30 (godz. 23.30 w Polsce), gdy usłyszeliśmy huk, jakby eksplozję. Wybuchła panika, wszyscy próbowali uciekać" - relacjonował w rozmowie z agencją Press Association 22-letni Majid Khan.

"Wszyscy, którzy byli po drugiej stronie sali, gdzie było słychać huk, nagle przybiegli do nas i próbowali się wydostać, więc wszystko się zablokowało" - dodał.

Gary Walker, który przyjechał do Manchesteru z Leeds i z żoną czekał przed halą na córki, opowiadał BBC, że po wysłuchaniu ostatniej piosenki "nagle widać było błysk i słychać huk", a po chwili pojawił się dym. Walker został ranny w nogę odłamkiem metalu, a jego żona ma obrażenia jamy brzusznej.

Elena Semino, która czekała na swoją 17-letnią córkę przy kasie biletowej i także została ranna, mówiła dziennikowi "Guardian": "Poczułam uderzenie ciepła na szyi i gdy podniosłam głowę wszędzie wokół leżały ciała".

Według policji eksplozja nastąpiła w foyer hali, a wersję tę potwierdza w rozmowie z BBC Emma Johnson. "To na pewno była bomba. Na pewno stało się to w foyer" - powiedziała. "Byliśmy z mężem na górze schodów, czekając na nasze dziewczynki, gdy rozbita została szyba. Stało się to obok miejsca, w którym sprzedają pamiątki. W całym budynku odczuwalne były wstrząsy" - relacjonowała.

ocala szczęśliwa matka Stephanie Hill z córką Kennedy pozują do fotografii - Foto PAP/EPA Nigel Rodis

"Wszyscy wpadli w panikę, spychali się na schodach" - opowiadała telewizji Sky NewsIsabel Hodgins. "Korytarz był pełen ludzi, czuć było zapach spalenizny. Gdy wychodziliśmy, było bardzo dużo dymu" - dodała.

"Ludzie krzyczeli, że widzieli krew, ale inni mówili, że eksplodowały balony" - powiedział BBC 22-letni Robert Tempkin.

Manchester Arena może pomieścić 21 tys. ludzi. Według Cheryl McDonald, która przyszła na koncert ze swoją 9-letnią córeczką, sala "była pełna dzieci". "Moja córka jest w wielkim szoku" - dodała. (PAP)

Comments are closed.