W poniedziałek Rada Unii Europejskiej przyjęła stanowisko ws. pracowników delegowanych

Foto: PAP/EPA/JULIEN WARNAND

W poniedziałek Rada Unii Europejskiej przyjęła stanowisko ws. pracowników delegowanych przy sprzeciwie m.in. Polski i Węgier.

Polska chciała, żeby dyrektywa nie odnosiła się bezpośrednio do transportu. Ostatecznie jednak - jak poinformowała szefowa MRPiPS Elżbieta Rafalska - Rada zdecydowała, że techniczne szczegóły dot. transportu drogowego znajdą się w kolejnych dyrektywach. Za propozycjami Rady Unii Europejskiej, opowiedziały się m.in. Czechy i Słowacja.

Premier, pytana we wtorek w TVN24, czy "wyłamanie się Czech i Słowacji z jednego stanowiska, oznacza fiasko i koniec Grupy Wyszehradzkiej", zapewniła, że to "absolutnie nie koniec i fiasko Grupy Wyszehradzkiej". "Grupa Wyszehradzka ma się bardzo dobrze i myślę, że jest coraz bardziej skuteczna" - przekonywała szefowa rządu.

Zaznaczyła jednocześnie, że "nie jest niczym nowym", że kraje V4 "nie zgadzają się we wszystkim".

Premier oceniła, że wynik europejskich negocjacji w sprawie przepisów o pracownikach delegowanych to "1:1". "W tej chwili są zapisy, które udało nam się włożyć i one poprawiają te propozycje, które były przez Francję zgłoszone, natomiast oczywiście nie wszystko nas satysfakcjonuje, co jest rzeczą naturalną" - powiedziała.

W Luksemburgu w poniedziałek odbyło się posiedzenie Rady UE z udziałem ministrów krajów członkowskich ds. zatrudnienia i pracy poświęcone nowelizacji dyrektywy o pracownikach delegowanych. Państwa UE próbowały znaleźć kompromis w sprawie jej zapisów przez kilkanaście godzin. Ostatecznie dokumentu nie poparły Polska, Węgry, Litwa i Łotwa. Od głosu wstrzymały się Wielka Brytania, Irlandia i Chorwacja.

Zgodnie z przyjętym stanowiskiem, państwa członkowskie będą miały trzy lata na wdrożenie nowych przepisów od momentu, gdy zaczną obowiązywać a firmy będą mieć 4 lata na dostosowanie się od nich. Okres delegowania ustalono na 12 miesięcy, przy czym będzie można wystąpić w określonych przypadkach o dodatkowe 6 miesięcy.

Obecne przepisy wymagają, by pracownik delegowany otrzymywał przynajmniej pensję minimalną kraju przyjmującego, ale wszystkie składki socjalne odprowadzał w państwie, które go wysyła. Propozycja zmiany przepisów w tej sprawie przewiduje wypłatę takiego samego wynagrodzenia jak w przypadku pracownika lokalnego (z wszystkimi przysługującymi mu dodatkami branżowymi). Gdy okres delegowania wygaśnie, do pracownika miałyby mieć zastosowanie wszystkie przepisy kraju przyjmującego (łącznie z koniecznością płacenia składek na ubezpieczenie społeczne).

Szefowa MRPiPS Elżbieta Rafalska powiedziała w poniedziałek, że w negocjacjach między państwami członkowskimi UE, Polsce nie udało się osiągnąć kompromisu w takim wymiarze, jakiego oczekiwaliśmy. "Głosowaliśmy przeciwko przyjęciu tej dyrektywy" - powiedziała. Dodała, że Polska nie była osamotniona. "Podobnie jak my głosowały Węgry, Chorwacja, Łotwa, Wielka Brytania, Litwa i Irlandia; czyli kraje, które zagłosowały przeciwko albo wstrzymały się od głosu. Negocjacje były trudne" - powiedziała. (PAP)

 

Comments are closed.