PRAWDZIWA HISTORIA NAIWNOŚCI KU PRZESTRODZE

Moja historia zaczyna się, gdy umarł mój mąż. Zawał. Nagle,
w wieku 45 lat zostałam wdową. To był także biznesowy dramat,
prowadziliśmy z mężem mały zakład wytwarzający mebelki
dziecięce. Ja zajmowałam się księgowością, całym tym obiegiem
papierów, mąż produkcją. Nagle wszystko spadło na mnie, ale na
szczęście nasi ludzie, pracownicy, przyszli mi z pomocą. Jasne,
że ze strachu przed utratą pracy, ale ujęło mnie to, firma mogła
funkcjonować dalej. Na syna nie mogłam liczyć, kończył studia
medyczne i raczej nie widział siebie w roli stolarza.
Może i dobrze, że spadło na mnie tyle zawodowych obowiązków,
bo nie miałam czasu na rozpamiętywanie śmierci męża. Nie
było u nas ostatnio dobrze. Starszy ode mnie o 5 lat wszedł
w andropauzę i przeżywał drugą młodość. Alkohol, kobiety, widać
serduszko tego nie wytrzymało.
Po kilku miesiącach zaczęłam odczuwać samotność i za
namową koleżanki zalogowałam się na portalu randkowym. Bez
konkretnego celu, raczej z ciekawości, czy może coś się
wydarzy? To nawet zabawne, gdy siadałam wieczorem z drinkiem
do komputera i robiłam sobie casting. Bezowocny raczej, bo te
portale pełne są popaprańców, erotomanów i występuje konflikt
interesów. My kobiety traktujemy je matrymonialnie, a mężczyźni
jak agencję towarzyską.
Trafiłam w końcu na jednego normalnego, który nie zaczął od
pytania, czy lubię od tyłu. Gawędziliśmy sobie na różne tematy,
był zabawny, ujmujący i inteligentny, nie nalegał na spotkanie, co
mnie trochę nawet dziwiło. Przedstawiał się jako rozwodnik,
zaciekawił mnie zawodowo, zajmował się marketingiem i akwizycją.
Znikał nawet służbowo na tydzień, dwa, bo go firma wysyłała
w Polskę, widziałam też u niego jakieś obcojęzyczne materiały.
Czasem fachowo rozmawiał z kimś przez komórkę, wyglądało to
bardzo autentycznie.
Zaczęliśmy sypiać z sobą, wypełniał moje potrzeby seksualne,
dodam, że naprawdę bardzo, bardzo w pełni. Hormony zagrały,
zaczęłam się do niego przywiązywać.
Kilka razy jakby mimochodem doradził mi w interesach, miał
opanowane techniki wywierania wpływu i nauczył mnie np.
stosowania reguły niedostępności w kontaktach z klientami.
Chodzi o to, aby uczynić ofertę bardziej atrakcyjną, poprzez
roztaczanie wizji, że jest to produkt unikatowy, jedyny w swoim
rodzaju, trudny do osiągnięcia po tak atrakcyjnej cenie. Tak
wprowadziłam na rynek model łóżeczka dziecinnego, z dobrym
zyskiem dla firmy. Niezauważalnie zbliżyłam się do niego, coraz
głębiej wchodził w moje życie. Zaczęło mi chodzić po głowie—on
rozwodnik, ja wdowa, a może by tak…
Rozwinęłam tę myśl którejś nocy, a on z tym swoim
rozbrajającym, chłopięcym uśmiechem powiedział: — To jest
wcale niegłupi pomysł.
W kilka dni później przyszedł z kwiatami i pierścionkiem.
Ustaliliśmy datę ślubu. Byłam szczęśliwa, jak pół wieku temu,
pełna marzeń.
Podczas jednego z wyjazdów zadzwonił z Niemiec, był
podekscytowany, przypadkiem trafił na dobry interes dla mnie,
zamówienie na dużą partię mebelków dziecięcych. Dalej już
w skrócie powiem, że całą naiwnością i zaufaniem dałam mu
pełnomocnictwo do konta, do kontaktów biznesowych z kontrahentem
z Niemiec, miał mi przelać zaliczkę, a nawet użyczyłam
swojego mercedesa, bo jego BMW się zepsuło, a trzeba było
pojechać do Niemiec, aby ustalić szczegóły.
Ten mercedes znalazł się potem 200 km od domu, porzucony,
zniszczony, rozszabrowany, bez silnika i innych części. To był
ostatni ślad po moim ukochanym, symbolicznie, jak ta cała
historia, nadawał się tylko do zezłomowania. Ja też tak się dziś
czuję.
Prokuratura wszczęła śledztwo, i jak pokazali mi jego kartotekę,
to włosy stanęły mi na głowie.
Byłam jego ósmą ofiarą, w podobny sposób okradł inne
kobiety, podejrzewa się, że mógł uciec do Niemiec i jest ścigany
listem gończym.
Ot, i cała moja opowieść.
Krótka chwila złudzeń z życia wyjęta.
Rubryka pod redakcją Moniki Mój
mojmonika@yahoo.de

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *