Premier Saksonii: w Chemnitz nie było pościgów za cudzoziemcami

Foto: PAP/EPA/JENS SCHLUETER

Premier krajowy Saksonii Michael Kretschmer oświadczył w środę, że podczas protestów w Chemnitz nie doszło do pościgów za cudzoziemcami. Polityk CDU uznał jednocześnie prawicowy radykalizm za "największe zagrożenie dla demokracji".

"Jedna sprawa jest jasna: nie było pościgów i pogromów tłumu wobec ludzi, którzy nie wyglądają jak Niemcy" - powiedział Kretschmer w saksońskim parlamencie.

Jak zauważa portal agencji dpa, jego słowa zaprzeczają oświadczeniom wydanym w ubiegłym tygodniu przez rząd federalny w Berlinie oraz polityków, w tym szefa niemieckiej dyplomacji Heiko Maasa.

Chemnitz od tygodnia jest epicentrum mobilizacji niemieckiej skrajnej prawicy przeciwko imigrantom. W ostatnich dniach odbywały się tutaj wielotysięczne demonstracje po zabójstwie w tym saksońskim mieście 35-letniego Niemca, a także kontrdemonstracje przeciwników skrajnej prawicy.

Podejrzani o dokonanie zabójstwa zostali zatrzymani. Są to Syryjczyk i Irakijczyk, którzy powinni byli zostać deportowani z Niemiec. Ten ostatni miał być w maju 2016 roku wydalony do Bułgarii, ale sankcjonująca to decyzja sądu administracyjnego w Chemnitz nie została wykonana i po sześciu miesiącach straciła ważność.

Prokuratura poinformowała, że szuka trzeciego podejrzanego; jego zdjęcie i tożsamość upubliczniono. Ostrzeżono, że Irakijczyk może być uzbrojony i stanowić zagrożenie.

Minister spraw wewnętrznych Niemiec Horst Seehofer przyznał we wtorek, że w przypadku podejrzanych popełniono błędy. Jako ich przyczynę podał problemy w komunikacji między niemieckimi urzędami.

Jak przekazał "Der Spiegel", w październiku do Chemnitz pojechać planuje kanclerz Niemiec Angela Merkel.(PAP)

Comments are closed.