Psychologowie opracowują nowe “narzędzie” do pomiaru radości, smutku, złości i strachu

Foto: pixabay

Psychologowie z Uniwersytetu Łódzkiego badają, jak ciepło i kompetencja, czyli wspólnotowość i sprawczość jednego człowieka - wpływają na to, czy emocje i nastroje wyrażane przez tego człowieka są dla innych „zaraźliwe”.

Chcemy opracować psychometrycznie nowe "narzędzie" badawcze do pomiaru radości, smutku, złości i strachu, co pozwoli na precyzyjniejszy pomiar "zaraźliwych" emocji - zapowiada dr Monika Wróbel z Instytutu Psychologii UŁ.

Jak przypomniała badaczka, psychologowie od dawna uważają, że ludzie przejmują nastroje i emocje osób, z którymi mają do czynienia. Przebywanie w towarzystwie radosnych znajomych może natychmiast poprawić nam humor, a przypadkowe spotkanie ze zrzędliwym sąsiadem zepsuć nasz nastrój na resztę dnia.

"To powszechne zjawisko, polegające na tym, że nastrój lub emocje nadawcy wpływają na to, jak czuje się odbiorca, określane jest mianem zarażania afektywnego lub społecznej indukcji afektu" - wyjaśniła dr Wróbel.

Początkowo badacze sądzili, że zarażanie afektywne jest procesem, który pojawia się w każdej interakcji bez wyjątku. Nowsze badania jednak podważyły jednak tę tezę. Wskazują na to, że obserwacja antypatycznych nadawców niekoniecznie prowadzi do wzbudzenia reakcji zbieżnych. Może się wręcz przyczyniać do powstania reakcji rozbieżnych.

Według nich ogromną rolę odgrywa ciepło nadawcy, czyli wspólnotowość, co pokazały już jej wcześniejsze badania, a także modele innych naukowców. Natomiast drugi wymiar - sprawczość, czyli kompetencja, prawdopodobnie będzie jedynie wzmacniał rolę ciepła.

Ciepło i kompetencja mogą się przejawiać różnymi zestawami cech ludzkich. Są to bowiem główne kategorie, do których zaliczają się przeróżne cechy i zachowania. Obie kategorie mają też wiele korelatów, np. osoby do nas podobne często spostrzegane są jako bardziej lubiane, a więc - bardziej wspólnotowe.

"Jeśli kogoś lubimy, to najczęściej dlatego, że ta osoba jest ciepła, wspólnotowa, a jak kogoś respektujemy, szanujemy - to najczęściej dlatego, że ta osoba jest kompetentna czy też sprawcza. Innymi słowy, jak pokazują badania zespołu prof. Bogdana Wojciszke, nasz stosunek do danej osoby (czyli respekt lub lubienie) to efekt tego, czy ta osoba jest sprawcza czy wspólnotowa" - tłumaczy badaczka.

Psycholog chce w swoich badaniach ustalić, w jakich kontekstach emocje czy nastroje są zaraźliwe. Najnowsze badania pokazują bowiem, że nie zawsze takie bywają. "Są pewne czynniki graniczne powodujące, że one zaraźliwymi nie są. Na przykład cechy nadawcy, takie właśnie jak wspólnotowść czy sprawczość, mogą blokować zarażanie - bądź też sprawiać, że ono jest bardziej prawdopodobne" - dodała.

Według niej wiedza o tym, dlaczego emocje są zaraźliwe albo nie, przydaje w przeróżnych kontekstach, m.in. w badaniu roli liderów, przewodzących grupie osób, którzy na co dzień bardzo często w swojej pracy wykorzystują emocje.

Lider – jej zdaniem - najczęściej kładzie duży nacisk na to, żeby podkreślać swój status, swoją kompetencję, żeby być respektowanym, ponieważ wydaje mu się, że jeżeli będzie respektowany, to wtedy będzie miał możliwość oddziaływania na pracowników. Natomiast - zdaniem badaczki - to nie jest dobry sposób funkcjonowania lidera, jeśli myślimy o zarażaniu i o wykorzystywaniu emocji.

Łódzcy badacze zamierzają opracować nowe narzędzie do pomiaru emocji wzbudzonych "tu i teraz". Pozwoli ono na precyzyjny i adekwatny pomiar reakcji afektywnych uczestników eksperymentów. Obecnie takiego narzędzia do badania emocji nie ma, ponieważ badacze najczęściej posługują się skalami stworzonymi na potrzeby eksperymentów.

Swoje nowe narzędzie łódzcy naukowcy chcą zastosować w pięciu badaniach eksperymentalnych testujących ich hipotezy. Badani zapoznają się w nich z krótkimi charakterystykami nadawców, a także obejrzą filmy wideo, w których nadawcy będą wyrażać różne emocje. Zmierzą również reakcje emocjonalne badanych w odpowiedzi na oglądane filmy.

"Proponowany projekt pozwoli zatem w nowym świetle zobaczyć rolę sprawczości w społecznej indukcji afektu, a stworzone przez nas i opracowane psychometrycznie narzędzie do pomiaru radości, smutku, złości i strachu przyczyni się do rozwoju badań w tym obszarze" - uważa dr Monika Wróbel. . (PAP)

Comments are closed.