ŚLĄSKIE WSPOMINKI

To zdjęcie estakady prowadzącej do hali dworca w Katowicach. Już jej nie ma, w tym miejscu stoi Galeria Katowicka.

Przez prawie 40 lat służyła pasażerom i mieszkańcom - po otwarciu w 1972 roku zaczęła żyć własnym życiem. Po cichu wprowadzili się na nią „biznesmeni| zwani wtedy zwyczajnie handlarzami. Rozstawili składane stoliki i polowe łóżka z towarem wszelakiej różności, od sweterka po bateryjkę czy obwarzanka. Władze miasta oficjalnie zabraniały handlu w tym miejscu i od czasu do czasu posuwały się do restrykcyjnych akcji.

Oto fragment newsa w Gazecie Wyborczej z lutego 2003 roku: „Pierwsze osoby z dużymi płóciennymi torbami i składanymi stołami weszły w poniedziałek o ósmej rano na estakadę przed dworcem. Chcały zająć swoje stałe miejsca wzdłuż balustrad po prawej i lewej stronie, ale czekało już na nich kilkudziesięciu mundurowych. Stanowczo oświadczyli, że rozłożyć stolików nikomu nie pozwolą i że od dzisiaj w tym miejscu żadnego handlu nie będzie. - Wykonujemy tylko polecenia - tłumaczyli najbardziej opornym sprzedawcom. (...)

Kupcy widząc, że nic nie wskórają, zebrali swoje tobołki i przeszli pod Urząd Miejski. Postali pół godziny na parterze, a potem zebrali się na odwagę i taszcząc swoje składane stoły i torby wypchane obwarzankami, kosmetykami i bluzeczkami, zaczęli wdrapywać się na górę. Na pierwszym piętrze przywitał ich rzecznik urzędu Waldemar Bojarun.

- Z czego mamy żyć? Może mamy kraść? Jak nas przepędzicie, to nasze miejsce zajmą prostytutki! - zakrzyczeli kupcy rzecznika, a po kilku minutach ruszyli do gabinetu prezydenta Piotra Uszoka.

Strażnicy miejscy nawet nie próbowali ich powstrzymać, zresztą i tak nie daliby rady, więc po chwili kilkadziesiąt osób kotłowało się pod drzwiami prezydenta. (...) Po kilku godzinach swoje warunki przedstawił z kolei Uszok: handlu na estakadzie nie będzie, ale każda z pracujących tu osób może przenieść się na któreś z targowisk w mieście.” (katowice.wyborcza.pl/Katowice, archiwum )

Ciekawy jesteś, Czytelniku jak się to skończyło? Normalnie, po polsku, mimo zakazu po kilku dniach handlarze wrócili po cichu na estakadę. Do następnego razu, do następnej akcji władzy, która bezradnie rozkładała ręce, bo estakada i tak była własnością kolei. (EKozak)

Comments are closed.