U Tomasza Golloba utrzymuje się głęboki niedowład nóg

Foto: PAP/Tytus Żmijewski

Lekarze z 10 Wojskowego Szpitala Klinicznego w Bydgoszczy przyznawali na środowej konferencji prasowej, że u żużlowca Tomasza Golloba utrzymuje się głęboki niedowład kończyn dolnych. Wskazali, że rehabilitacja sportowca w warunkach szpitalnych dobiega końca.

Tomasz Gollob ma zostać wypisany do domu do końca listopada.

Operujący żużlowca po wypadku prof. Marek Harat wskazał, że od momentu wypadku są momenty gorsze i lepsze, a bóle, których doświadczył sportowiec są najsilniejszymi, jakie mogą dotknąć człowieka. "Walka ze spastycznością, z bólami neuropatycznymi może wymagać od nas działania w przyszłości, a walka z tym odbywała się przez ostatnie siedem miesięcy. Jest nadzieja, że Gollob będzie mógł obejść się bez kolejnych operacji i pozostanie skupić się na rehabilitacji i przystosowaniu do życia" - ocenił prof. Harat.

"Obrażenia były poważne. Było podwichnięcie, czyli przesunięcie dwóch trzonów TH6 do TH7. Doszło m.in. do uszkodzenia i stłuczenia rdzenia, krwiak był wewnątrz kanału kręgowego, a opona (osłona) rdzenia rozerwana. Podwichnięcie kręgosłupa zostało nastawione, a kręgosłup został ustabilizowany. To było zadanie do wykonania tuż po urazie. Pacjent otrzymał również odpowiednie leczenie farmakologiczne" - wyjaśnił prof. Harat. Wskazał dodatkowo, że chodziło o to, żeby nieuszkodzone aksony, które mogły przeżyć ten uraz, mogły w kolejnym okresie podjąć swoje funkcje.

Lekarze zgodnie przyznali, że są otwarci na wszystkie sugestie pomocy sportowcowi płynące z innych klinik, ale zastrzegli, że muszą one coś wnosić do procesu rehabilitacji, a nie być tylko innowacją dla innowacji oraz próbą wykorzystywania dramatu sportowca do celów promocyjnych.

46-letni Gollob, indywidualny mistrz świata w jeździe na żużlu z 2010 roku, 23 kwietnia miał wystartować w motocrossowych mistrzostwach strefy północnej w Chełmnie. Podczas treningu przed zawodami uległ jednak poważnemu wypadkowi.

Jak wykazały badania, doznał urazu kręgosłupa w odcinku piersiowym, doszło też do złamania siódmego kręgu piersiowego i przemieszczenia między szóstym a siódmym kręgiem oraz do uszkodzenia rdzenia kręgowego. Miał również stłuczone oba płuca. Przeszedł długą operację i był przez lekarzy utrzymywany w stanie śpiączki farmakologicznej. Po kilku dniach został z niej wybudzony. Od 2 maja znajdował się na oddziale neurochirurgii 10 Wojskowego Szpitala Klinicznego w Bydgoszczy pod opieką prof. Marka Harata, a 22 maja został przeniesiony do kliniki rehabilitacji. Tomasz Więcławski (PAP, skrót redakcji)

Comments are closed.