Dlaczego dzień upadku muru belińskiego nie został świętem państwowym

3 października 1990 roku NRD została inkorporowana do RFN na mocy traktatu zjednoczeniowego. Ten sam dokument ustanawia ten dzień jako święto państwowe.

Źrodło PAP

Data od początku budziła kontrowersje. Zdaniem krytyków nie upamiętnia ona żadnego symbolicznego wydarzenia, które może przywoływać w pamięci takie obrazy. 3 października to po prostu początek obowiązywania aktu prawnego.

Według sondażu przeprowadzonego 30 października dla magazynu “SUPERillu” 49,8 proc. Niemców chciałoby, żeby świętem narodowym był 9 listopada – rocznica upadku muru berlińskiego w 1989 roku. W byłych landach NRD poparcie dla tego pomysłu jest jeszcze wyższe – 54 proc.

Szanse na zmianę są jednak nikłe. 3 października został wybrany nieprzypadkowo i nie bez powodu odrzucono 9 listopada. Chociaż jest to szczególna data dla większości Niemców i kojarzy im się z początkiem końca podziału ich kraju, upadkiem żelaznej kurtyny i symbolicznym końcem komunizmu w Europie, to na ten dzień przypadają też inne rocznice, których ojcowie niemieckiego zjednoczenia woleli nie wspominać.

Co prawda 9 listopada 1918 r. w Niemczech proklamowano republikę, ale już dokładnie pięć lat później (1923 r.) miał miejsce nieudany zamach stanu Adolfa Hitlera w Monachium. W czasach III Rzeszy 9 listopada był w związku z tym obchodzony jako dzień żałoby.

Z kolei w nocy z 9 na 10 listopada 1938 roku doszło do masowego pogromu Żydów w Niemczech, inspirowanego przez (już) nazistowskie władze (“noc kryształowa”). Doszło wówczas do plądrowania i niszczenia synagog, sklepów i zakładów żydowskich na terenie całej III Rzeszy.

Dlatego negocjatorzy traktatu zjednoczeniowego zdecydowali, by święto przypadało na datę neutralną, niebudzącą żadnych skojarzeń – ani pozytywnych, ani negatywnych.

Co roku gospodarzem głównych obchodów Dnia Jedności Niemiec jest inny kraj związkowy RFN.

Z Berlina Artur Ciechanowicz (PAP, Foto PAP Leszek Szymański)