
Sześć lat zajęło policjantom ustalenie, kto odpowiadał za włamanie do jednej z cerkwi w Białej Podlaskiej. Przełom w sprawie przyniosły ślady biologiczne zabezpieczone na miejscu przestępstwa. Dzięki analizie DNA funkcjonariusze dotarli do dwóch braci w wieku 33 i 34 lat. Część skradzionych przedmiotów udało się także odnaleźć — były ukryte pod ziemią na posesji jednego z podejrzanych.
Do włamania doszło w 2020 roku. Policja otrzymała wówczas zgłoszenie o kradzieży z jednej z cerkwi na terenie Białej Podlaskiej. Sprawcy wynieśli między innymi kielich mszalny oraz księgi liturgiczne. Podczas włamania uszkodzili również skrzynkę elektryczną.
Łączna wartość strat została oszacowana na około 4 tys. zł.
Choć początkowo nie udało się ustalić sprawców, policjanci zabezpieczyli na miejscu szereg śladów. Wśród nich znalazły się materiały biologiczne, które przekazano do dalszych badań.
Przełom po sześciu latach
Eksperci z Laboratorium Kryminalistycznego KWP w Lublinie z zabezpieczonych materiałów wyodrębnili profil DNA. Został on wprowadzony do policyjnej Bazy Danych DNA, jednak przez długi czas nie udało się znaleźć osoby, której profil odpowiadałby śladom z cerkwi.
Sytuacja zmieniła się dopiero niedawno. Policjanci wprowadzili do bazy profil 33-letniego mieszkańca Białej Podlaskiej, który został zatrzymany w związku z zupełnie inną sprawą.
Wynik porównania okazał się przełomowy. Profil mężczyzny był zgodny z materiałem genetycznym zabezpieczonym sześć lat wcześniej na miejscu włamania.
— Zabezpieczone na miejscu zdarzenia ślady pozwoliły ekspertom z Laboratorium Kryminalistycznego KWP w Lublinie wyodrębnić profil DNA sprawcy. Został on następnie zarejestrowany w policyjnej Bazie Danych DNA. Początkowo nie było jednak zgodności z żadnym znajdującym się w niej profilem — przekazała nadkom. Barbara Salczyńska-Pyrchla.
Policja dotarła także do drugiego brata
Po zatrzymaniu 33-latka śledczy zaczęli sprawdzać, czy działał sam. Zebrane informacje wskazały, że w przestępstwo może być zamieszany również jego 34-letni brat.
Funkcjonariusze zajmujący się przestępstwami przeciwko mieniu przeszukali posesję należącą do jednego z podejrzanych. Tam znaleźli część przedmiotów skradzionych z cerkwi. Złodzieje mieli ukryć je w ziemi.
Obaj bracia usłyszeli już zarzuty związane z włamaniem i kradzieżą. Za tego rodzaju przestępstwo może im grozić nawet 10 lat więzienia.
Policjanci podkreślają, że upływ czasu nie oznacza zakończenia sprawy. W tym przypadku kluczowe okazały się ślady zabezpieczone przez technika kryminalistyki bezpośrednio po zdarzeniu oraz późniejsza analiza materiału genetycznego.
— Sprawcy nawet po latach nie mogą czuć się bezkarni. W tej sprawie żmudna i dokładna praca technika kryminalistyki na miejscu zdarzenia, wsparta nowoczesnym systemem analizy profili genetycznych, przyniosła wymierny efekt — zaznaczyła policjantka.
Śledczy nadal wyjaśniają szczegółowy przebieg włamania oraz rolę, jaką w przestępstwie miał odegrać każdy z podejrzanych.
dziennikwschodni.pl






