
Rosnące koszty paliwa, szczególnie oleju napędowego, coraz mocniej obciążają budżety polskich rolników. To szczególnie trudny moment, bo właśnie teraz trwają najbardziej intensywne prace polowe, wymagające dużego zużycia paliwa. Pojawia się więc pytanie – czy wyższe koszty produkcji przełożą się na ceny żywności w sklepach?
Rolnicy obawiają się także wzrostu cen nawozów, które zwykle podążają za notowaniami ropy na światowych rynkach. Jednocześnie ceny produktów rolnych w skupach nie rosną, a w niektórych przypadkach wręcz spadają. Taka sytuacja budzi frustrację wśród osób zajmujących się uprawą ziemi i hodowlą zwierząt.
Koszty rosną, dochody nie
Pan Tomasz, prowadzący gospodarstwo w Gierczycach koło Bochni, spędza na polu niemal całe dni. Obecnie obsiewa około 40 hektarów soi, a oprócz tego zajmuje się uprawą kukurydzy. Największym problemem są dla niego rosnące ceny paliwa.
Jak podkreśla, trudno zrozumieć sytuację, w której olej napędowy drożeje, a ceny produktów rolnych – w tym rzepaku – spadają. Tym bardziej że w sklepach nie widać obniżek.
Podobne obawy ma pan Bartłomiej z Łęgu Tarnowskiego, który gospodaruje na około 60 hektarach. Uprawia m.in. kukurydzę, pszenicę, rzepak i soję. Szacuje, że wyższe ceny paliwa oznaczają dla niego dodatkowe koszty rzędu około 360 zł na hektar – co odpowiada wartości mniej więcej pół tony pszenicy. Na razie nie martwi się nawozami, bo zdążył zrobić zapasy przed podwyżkami.
Z kolei pan Kamil z Pleśnej prowadzi mniejsze gospodarstwo, około 25-hektarowe, nastawione głównie na hodowlę bydła opasowego. W jego przypadku ceny mięsa pozostają na poziomie, który pozwala jeszcze utrzymać opłacalność produkcji. Jednak i on odczuje wzrost kosztów paliwa – w sezonie zużywa około 2,5 tysiąca litrów oleju napędowego do obsługi maszyn.
Najwięcej zyskują pośrednicy
Zdaniem Artura Tabora z Buczyny, działającego w Małopolskiej Izbie Rolniczej, jednym z głównych problemów jest to, że największe zyski trafiają do pośredników, w tym sieci handlowych. W dodatku zagraniczne markety często promują produkty sprowadzane z innych krajów, ograniczając popyt na krajowe plony.
Jak wskazuje, zdarzały się sytuacje, gdy rolnikom nie opłacało się nawet zbierać warzyw, ponieważ ceny w skupach były zbyt niskie. Różnica między tym, co otrzymuje producent, a tym, ile płaci konsument, bywa ogromna. Podobnie wygląda sytuacja w przypadku mięsa – ceny w sklepach są wysokie, ale rolnicy otrzymują stosunkowo niewielkie stawki za żywiec.
Niska opłacalność produkcji sprawia, że część gospodarzy rezygnuje z hodowli. Taką decyzję kilka lat temu podjął pan Tomasz, który zrezygnował z trzody chlewnej na rzecz upraw. Powodem były niestabilne ceny oraz dodatkowe wymogi sanitarne związane z chorobami zwierząt.
gazetakrakowska.pl