
Zamiast grzybów znalazł w lesie pozostałości po II wojnie światowej. Mieszkaniec Pawłowa Skockiego w gminie Skoki podczas pobytu w lesie natknął się na cztery niebezpieczne przedmioty, które okazały się prawdopodobnie bombami zapalającymi. Na miejsce skierowano policjantów z Wągrowca oraz wojskowych saperów z Poznania.
Niecodzienne odkrycie miało miejsce w lesie w pobliżu Pawłowa Skockiego, niedaleko Puszczy Zielonka. O znalezisku poinformowano policję, a funkcjonariusze zabezpieczyli teren do czasu przyjazdu specjalistów.
Na miejsce przyjechał policjant z Grupy Rozpoznania Minersko-Pirotechnicznego. Po oględzinach stwierdził, że znalezione przedmioty przypominają bomby zapalające B1E, z których każda waży około kilograma. Tego rodzaju uzbrojenie było wykorzystywane przez niemieckie lotnictwo podczas bombardowań w czasie II wojny światowej.
— Wybierając się na grzyby do lasu, możesz znaleźć bombę — ostrzega Dominik Zieliński z policji w Wągrowcu.
Nie musiały eksplodować, by wywołać pożar
Policja wyjaśnia, że bomby B1E miały inne działanie niż klasyczne bomby odłamkowo-burzące. Ich zadaniem było przede wszystkim wzniecanie pożarów. Luftwaffe zrzucała je masowo, a poza bezpośrednim powodowaniem ognia mogły również wskazywać cele dla kolejnych formacji bombowców wyposażonych w cięższe bomby.
Cztery znalezione w lesie przedmioty, mimo upływu kilkudziesięciu lat, nadal stanowiły zagrożenie. Dlatego do ich usunięcia wezwano specjalistyczny patrol saperski.
Saperzy zabezpieczyli niebezpieczne znalezisko
Na miejsce przyjechali wojskowi saperzy z Centrum Wojsk Lądowych w Poznaniu. To oni zajęli się zabezpieczeniem i neutralizacją czterech wojennych pozostałości.
Policjanci przypominają, że w przypadku znalezienia podobnych przedmiotów nie należy ich dotykać, przenosić ani próbować samodzielnie rozbrajać. Miejsce znalezienia niewybuchu należy zabezpieczyć, oddalić się na bezpieczną odległość i powiadomić służby.
gloswielkopolski.pl






