Gigantyczny pożar zakładu odpadów. Strażacy walczą z ogniem od soboty

Fot. KW PSP Gdańsk

Ogromny pożar wybuchł w sobotę w zakładzie przetwarzania odpadów ELWOZ-ECO w Chlewnicy w powiecie słupskim. Ogień zniszczył cztery hale, budynek administracyjno-biurowy oraz składowiska surowców. Choć pożar został opanowany, strażacy od kilku dni walczą z zarzewiami ognia ukrytymi w wielkiej hałdzie odpadów.

Pożar wybuchł w sobotę, 15 sierpnia, około godz. 12:30. Początkowo ogień objął trzy hale, jednak szybko rozprzestrzenił się na kolejne części zakładu. Na miejsce skierowano dziesiątki zastępów straży pożarnej.

Z zakładu zostały zgliszcza

W wyniku pożaru spłonęły cztery hale produkcyjno-magazynowe o łącznej powierzchni około 5 tys. mkw., a także budynek administracyjno-biurowy i znaczne ilości składowanych surowców.

W kulminacyjnym momencie z żywiołem walczyło około 60 zastępów PSP i OSP oraz ponad 200 strażaków. W działania zaangażowano również specjalistyczną grupę chemiczno-ekologiczną, zespół dronowy oraz dodatkowe siły z kilku powiatów województwa pomorskiego.

Siedmiu strażaków potrzebowało pomocy medycznej, najprawdopodobniej z powodu przegrzania w bardzo wysokiej temperaturze. Żaden z nich nie wymagał hospitalizacji. Jeden ze strażaków, który dodatkowo skręcił kostkę, sam udał się do szpitala.

Najtrudniejsza część akcji wciąż trwa

Choć ogień w budynkach został ugaszony, strażacy nadal prowadzą działania na terenie zakładu. Największym problemem jest ogromna hałda pozostałości po sortowaniu odpadów, w której mogą znajdować się głęboko ukryte zarzewia.

Do ich odnalezienia wykorzystywane są potężne fadromy. Maszyny wybierają kolejne partie odpadów, które następnie są dokładnie przelewane wodą i przenoszone w bezpieczne miejsce.

W poniedziałek rano na miejscu wciąż pracowały 22 zastępy i 58 strażaków. Jak przekazała Państwowa Straż Pożarna, akcja może potrwać jeszcze wiele godzin.

Strażacy zbudowali również magistralę wodną o długości około 3 kilometrów, aby zapewnić odpowiednią ilość wody potrzebnej do prowadzenia działań.

Straty mogą sięgać dziesiątek milionów złotych

Dawid Litwin, wójt gminy Potęgowo, ocenia, że straty będą ogromne. Zakład był rozwijany przez około 25 lat, a w wyniku pożaru zniszczona została znaczna część jego infrastruktury.

W firmie zatrudnionych jest ponad 100 osób. Zakład zajmował się przyjmowaniem odpadów komunalnych z 12 gmin, dlatego po pożarze pojawił się również problem z zagospodarowaniem kolejnych dostaw. Samorząd zapowiada poszukiwanie rozwiązań, które pozwolą kierować odpady do innych instalacji.

W poniedziałek w tej sprawie miało odbyć się posiedzenie sztabu kryzysowego w Pomorskim Urzędzie Wojewódzkim.

Firma dementuje pogłoski

ELWOZ-ECO poinformowało, że pożar rozpoczął się w jednym miejscu, w jednej z hal, a następnie przeniósł się na kolejne obiekty. Firma zdementowała pojawiające się informacje, jakoby ogień miał wybuchnąć jednocześnie w dwóch niezależnych miejscach.

Przedsiębiorstwo zapewniło również, że nie ma potwierdzenia pogłosek dotyczących rzekomego niewywiezienia odpadów w piątkowy wieczór.

Służby nie stwierdziły zagrożenia dla zdrowia i życia mieszkańców okolicy. Specjalistyczna grupa ratownictwa chemiczno-ekologicznego nie potwierdziła także informacji o niebezpiecznych, toksycznych wyziewach.

Mieszkańcy proszeni o ostrożność

W związku z trwającą akcją mieszkańcy gminy Potęgowo są proszeni o unikanie rejonu zakładu, ograniczenie przebywania na zewnątrz oraz zamykanie okien i drzwi, szczególnie w miejscach, gdzie wyczuwalny jest dym.

Strażacy nadal pracują nad całkowitym dogaszeniem hałdy. Dopiero po zakończeniu działań możliwe będzie dokładniejsze oszacowanie strat i ustalenie przyczyny pożaru.

dziennikbaltycki.pl