
Zamek Królewski na Wawelu ponownie zamyka rok z imponującym wynikiem. W 2025 roku królewską rezydencję w Krakowie odwiedziło aż 3,4 miliona osób. To najlepszy rezultat w historii obiektu. Jak podkreśla dyrekcja, tak duża frekwencja ma kluczowe znaczenie dla funkcjonowania muzeum. – Ponad 50 procent naszego budżetu to środki pochodzące bezpośrednio od odwiedzających. Bez nich nie bylibyśmy w stanie działać wyłącznie w oparciu o dotacje – zaznacza Andrzej Betlej, dyrektor Wawelu. Pojawia się jednak pytanie: czy wzgórze ma jeszcze przestrzeń na kolejne tłumy?
Problem nadmiernej liczby turystów, określany mianem overtourismu, dotyka coraz więcej znanych atrakcji i miast. Kraków nie jest wyjątkiem, a Wawel od lat znajduje się w centrum tego zjawiska. Jak muzeum radzi sobie z rosnącą popularnością?
Rekord za rekordem na Wawelu
Miniony rok okazał się dla Zamku Królewskiego wyjątkowy. Nowe trasy zwiedzania, świeżo udostępnione przestrzenie, a także atrakcyjne wystawy czasowe skutecznie przyciągały zarówno gości z zagranicy, jak i Polaków. Dla turystów z innych krajów Wawel pozostaje punktem obowiązkowym, natomiast mieszkańcy Polski coraz chętniej odkrywają to miejsce na nowo.
Pandemia, która na pewien czas ograniczyła podróżowanie, przypomniała wielu krakowianom, jak wiele mają „na wyciągnięcie ręki”. – Wawel jest dla was – często podkreśla Andrzej Betlej, zachęcając lokalnych mieszkańców do odwiedzin.
Liczba 3,4 mln zwiedzających zamykająca 2025 rok to kolejny rekord – podobnie jak w dwóch poprzednich latach. – Każda z głównych ekspozycji przyciągnęła setki tysięcy osób i stała się prawdziwym magnesem dla publiczności – komentuje dyrektor.
Największym zainteresowaniem cieszyła się wystawa „Abakanowicz. Bez reguł. Arrasy i abakany na Wawelu”, która połączyła historyczne wnętrza z twórczością współczesnej artystki. Zobaczyło ją niemal 480 tysięcy osób. Równie dużą popularność zdobyły rzeźby Magdaleny Abakanowicz prezentowane w Ogrodach Królewskich, a trzecim hitem okazała się ekspozycja szkiców Jacka Malczewskiego z Anatolii.
Swoje znaczenie miało także otwarcie Międzymurza, nowa aranżacja Zbrojowni oraz opowieść o dawnej osadzie wawelskiej, wzbogacona o widok z Małej Baszty. Jak podkreśla dyrekcja, to jeszcze nie koniec – na wzgórzu wciąż są miejsca, które po raz pierwszy mogą zostać udostępnione zwiedzającym.
Czy Wawel jest gotowy na jeszcze więcej gości?
Rosnąca frekwencja to dla muzeum zarówno sukces, jak i ogromne wyzwanie organizacyjne. – Zarządzanie ruchem turystycznym wymaga ciągłego planowania i elastyczności – przyznaje Andrzej Betlej. – Staramy się rozkładać zainteresowanie w czasie i przestrzeni, otwierając nowe wystawy stałe, które pozwalają odciążyć najbardziej oblegane komnaty i apartamenty królewskie.
Kluczową rolę odegra również inwestycja planowana do zakończenia w 2026 roku – nowa przestrzeń wystaw czasowych. Ma ona nie tylko poszerzyć ofertę muzeum, ale też pomóc w lepszym rozproszeniu zwiedzających. – Dzięki temu nie obawiamy się kolejnych rekordów frekwencji – dodaje dyrektor.
Wawel nie może jednak spocząć na laurach. Jak podkreśla jego dyrektor, to właśnie obecność turystów umożliwia muzeum dynamiczny rozwój. – Ponad połowa naszych przychodów pochodzi z biletów. To pozwala nam realizować działania, które w innym przypadku byłyby niemożliwe – od bezpłatnych lekcji muzealnych po ambitne wystawy, takie jak prezentacja portretów Albrechta Dürera czy Hansa Holbeina Młodszego – wylicza.
W nadchodzącym roku planowane jest zwiększenie liczby darmowych zajęć edukacyjnych, a także kolejne wystawy, które z pewnością ponownie przyciągną tłumy. – Stawiamy na edukację, dostępność i lepszą orientację w przestrzeni. Rozważamy wprowadzenie nowego systemu identyfikacji i opisów, aby ułatwić zwiedzanie i poprawić dostępność również dla osób z ograniczeniami – podsumowuje Andrzej Betlej.
Jedno jest pewne: zainteresowanie Wawelem nie słabnie, a królewska rezydencja pozostaje jednym z najważniejszych punktów na turystycznej mapie Polski.
gazetakrakowska.pl