
Od lat mieszkańcy Kościeliska i Zakopanego obserwują niewykorzystany potencjał Butorowego Wierchu. Choć dekadę temu zapowiadano tam dużą inwestycję turystyczno-narciarską, do dziś większość planów nie została zrealizowana. Stary wyciąg działa jedynie w ograniczonym zakresie, a dawna trasa zjazdowa stopniowo zarasta i ulega przekształceniom.
Kilka lat temu Polskie Koleje Linowe przedstawiły wizję nowoczesnej infrastruktury, która miała odciążyć popularną Gubałówkę. W planach znalazła się m.in. nowa kolej linowa z dodatkowym przystankiem, około kilometrowa trasa narciarska, a także nietypowa wieża widokowa stylizowana na oscypek. Projekt zakładał również budowę jednej z najdłuższych tyrolek w Europie.
Mimo tych zapowiedzi inwestycja utknęła w martwym punkcie. Dziś turyści mogą korzystać jedynie z przestarzałego, dwuosobowego wyciągu, który pełni głównie funkcję widokową.
Władze gminy nie ukrywają, że projekt ma ogromne znaczenie dla rozwoju regionu. Wójt Kościeliska, Roman Krupa, określa go jako „inwestycję przyciągającą”, która mogłaby zwiększyć ruch turystyczny i przywrócić funkcję narciarską tego miejsca. Jednym z rozważanych rozwiązań jest podział infrastruktury – kolej służyłaby turystom przez cały rok, natomiast górny odcinek stoku byłby dostępny dla narciarzy. W planach pojawia się także specjalny przejazd nad ulicą Salamandry, który umożliwiłby bezpieczny zjazd.
Dlaczego więc projekt wciąż nie ruszył? Główne przeszkody to brak zdecydowanych działań inwestora oraz skomplikowana sytuacja własnościowa gruntów. Część działek od lat pozostaje „zamrożona” pod inwestycję narciarską, co budzi frustrację właścicieli, którzy chcieliby wykorzystać je np. pod zabudowę.
Dodatkowym wyzwaniem są formalności – konieczne są zmiany w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego, co wymaga szerokiego porozumienia społecznego.
Wójt nie traci jednak nadziei i zapowiada, że najbliższe lata będą kluczowe. Jeśli projekt nie doczeka się realizacji, możliwe będzie całkowite przemyślenie przyszłości tego terenu.
Reaktywacja Butorowego Wierchu to nie tylko nowe atrakcje, ale też szansa na przywrócenie jego dawnej roli w turystyce narciarskiej. Zarówno mieszkańcy, jak i odwiedzający region liczą, że zapowiadane od lat inwestycje w końcu zostaną zrealizowane.
gazetakrakowska.pl