
14-letni mieszkaniec Wadowic zabrał w nocy kluczyki do rodzinnego samochodu i odjechał w nieznanym kierunku. Policja rozpoczęła poszukiwania, a nastolatka udało się namierzyć dopiero w rejonie Kołobrzegu. Chłopak pokonał samochodem ponad 700 kilometrów. Na widok funkcjonariuszy próbował jeszcze uciec.
Nastolatek zabrał auto i zniknął
7 października Komenda Powiatowa Policji w Wadowicach poinformowała o poszukiwaniach 14-latka. Funkcjonariusze ustalili, że chłopak w nocy zabrał kluczyki do rodzinnego Renault Kadjar, a następnie odjechał.
Policja opublikowała jego rysopis oraz zdjęcie, prosząc o pomoc w ustaleniu miejsca pobytu nastolatka.
Szybko pojawiły się pierwsze informacje, które pozwoliły zawęzić obszar poszukiwań. Funkcjonariusze wykorzystali sygnał telefonu 14-latka, a dodatkowym tropem okazała się transakcja kartą płatniczą na stacji benzynowej w Rudzie Śląskiej. Samochód został również namierzony na trasie w rejonie Opola.
Wkrótce ustalono, że nastolatek dotarł aż na Pomorze Zachodnie. Informację o jego pobycie otrzymali policjanci z powiatu kołobrzeskiego, którzy rozpoczęli poszukiwania na swoim terenie.
Nie zatrzymał się na wezwanie policjantów
W środę po godz. 20 funkcjonariusze zauważyli poszukiwany samochód w rejonie Starego Borku. Policjanci próbowali zatrzymać pojazd, jednak 14-latek nie zareagował na wydawane sygnały.
Zamiast się zatrzymać, ruszył w kierunku Kołobrzegu. W rejonie ul. Europejskiej porzucił samochód i kontynuował ucieczkę pieszo. Pobiegł przez teren trawiasty w stronę ul. Obozowej.
Do akcji skierowano dodatkowe siły. W poszukiwaniach uczestniczyli m.in. strażacy wyposażeni w drona z kamerą termowizyjną, przewodnik z psem tropiącym oraz grupa ratownicza Paramedic.
To właśnie ratownicy z grupy Paramedic odnaleźli nastolatka po godz. 21. Na miejsce skierowano policjantów, którzy potwierdzili jego tożsamość.
14-latkiem zajmie się sąd rodzinny
Po odnalezieniu chłopak został przewieziony do jednostki policji. Funkcjonariusze wezwali również zespół ratownictwa medycznego.
– Został przewieziony do jednostki policji. Na miejsce wezwano zespół ratownictwa medycznego. Po przeprowadzeniu badania ratownicy zdecydowali, że nie ma potrzeby hospitalizacji. Po 14-latka przyjechała rodzina – poinformowała Komenda Powiatowa Policji w Kołobrzegu.
Teraz sprawą nietypowej „wycieczki” nastolatka zajmie się sąd rodzinny.
tvn24.pl
