
Dziennikarze rosyjskojęzycznego portalu Vot Tak ujawnili próbę zwerbowania osoby, która miała podpalić zakłady Flytronic w Gliwicach. Firma należąca do Grupy WB produkuje bezzałogowce wykorzystywane przez polskie i ukraińskie wojsko. Mężczyzna posługujący się pseudonimem Joker oferował za wykonanie zadania od 20 do 30 tys. dolarów. Dodatkową nagrodą miał być order przyznany przez białoruskiego przywódcę Alaksandra Łukaszenkę.
Sprawę opisali dziennikarze Vot Tak, rosyjskojęzycznego portalu działającego w ramach ośrodka mediów dla zagranicy TVP. Reporter, odpowiadając na ogłoszenie o możliwości dodatkowego zarobku opublikowane na Telegramie, nawiązał kontakt z osobą poszukującą wykonawców pozornie prostych zadań. Początkowo chodziło o niszczenie samochodów z ukraińskimi tablicami rejestracyjnymi. Później propozycja przerodziła się w konkretne zlecenie wymierzone w polskie przedsiębiorstwo sektora obronnego.
Od niszczenia samochodów do podpalenia zakładów zbrojeniowych
Kontakt nawiązano po publikacji ogłoszenia 4 października na białoruskim kanale w Telegramie. Jego autor poszukiwał chętnych do wykonywania dobrze płatnych prac, nie ujawniając od razu, na czym miałyby one polegać. Dziennikarz Vot Tak odpowiedział na ofertę, podając się za Białorusina mieszkającego w Warszawie.
Wkrótce otrzymał propozycję podpalenia samochodów z ukraińskimi numerami rejestracyjnymi. Za każdy zniszczony pojazd oferowano 1000 dolarów. Gdy reporter nie wykazał większego zainteresowania tym pomysłem, rozmówca zaproponował mu znacznie poważniejsze zadanie – podpalenie fabryki Flytronic w Gliwicach.
W tym przypadku wynagrodzenie miało wynieść od 20 do 30 tys. dolarów. Joker obiecywał również odznaczenie od Alaksandra Łukaszenki. Według relacji portalu przekonywał, że osoby stojące za zleceniem utrzymują dobre relacje z białoruskim przywódcą. Nie ma jednak podstaw, by na podstawie samej rozmowy uznać te deklaracje za prawdziwe lub jednoznacznie ustalić, kto faktycznie stał za propozycją.
Werbownik miał materiały dotyczące fabryki
Z ustaleń Vot Tak wynika, że osoba posługująca się pseudonimem Joker dysponowała nagraniami przedstawiającymi teren zakładów Flytronic. Materiały miała przygotować wcześniej inna osoba, opisywana przez dziennikarzy jako agent działający jednorazowo. Kobieta nagrała obiekt z zewnątrz, zza ogrodzenia.
Na podstawie zebranych materiałów werbownik przekazywał informacje o zabezpieczeniach przedsiębiorstwa i omawiał możliwy sposób przeprowadzenia ataku. Początkowo rozważano wtargnięcie na teren zakładu i wykorzystanie domowej roboty ładunku wybuchowego. Ostatecznie zaakceptowany miał zostać wariant podpalenia.
Zlecenie obejmowało również sposób udokumentowania zdarzenia. Jak podał Vot Tak, warunkiem otrzymania pieniędzy miało być nagranie całego ataku w jednym ujęciu. Na filmie musiała być widoczna kartka z napisem „Vendetta” oraz datą.
Opisane przez dziennikarzy rozmowy wskazują, że nie chodziło jedynie o ogólną sugestię popełnienia przestępstwa. Werbownik wskazał konkretny zakład, odnosił się do jego zabezpieczeń i określił wymagania dotyczące nagrania. Nie oznacza to jednak, że do podpalenia doszło. Ujawniona sprawa dotyczy próby pozyskania wykonawcy do przeprowadzenia ataku.
Flytronic produkuje drony wykorzystywane przez polskie i ukraińskie wojsko
Gliwicka firma Flytronic należy do prywatnej Grupy WB i zajmuje się projektowaniem oraz produkcją bezzałogowych statków powietrznych. Wśród znanych konstrukcji związanych z przedsiębiorstwem znajdują się system rozpoznawczy FlyEye oraz amunicja krążąca Warmate.
Oba rozwiązania wykorzystywane są przez Wojsko Polskie i Siły Zbrojne Ukrainy. FlyEye służy między innymi do prowadzenia rozpoznania i korygowania ognia, natomiast Warmate przeznaczony jest do zwalczania wyznaczonych celów.
Ponad 160 ogłoszeń w różnych krajach Europy
Dziennikarze Vot Tak przyjrzeli się również szerszej działalności konta Jokera. Według ich ustaleń publikował on oferty rzekomo łatwych i dobrze płatnych prac we Francji, Wielkiej Brytanii, Polsce, na Litwie, Łotwie, w Estonii, na Słowacji, w Rumunii oraz Bułgarii.
W ciągu miesiąca podobne ogłoszenia miały pojawić się na około 122 kanałach i grupach w Telegramie. Łącznie redakcja naliczyła co najmniej 160 wpisów. Były one kierowane przede wszystkim do użytkowników rosyjskojęzycznych, ale część publikowano także po angielsku i francusku. Wśród proponowanych zadań znalazło się między innymi wykonanie 15 napisów graffiti za wynagrodzenie w wysokości 100 dolarów.
Konto Jokera zostało zarejestrowane przy użyciu rosyjskiego numeru telefonu przypisanego do obwodu saratowskiego. Sam ten fakt nie pozwala jednak ustalić tożsamości osoby prowadzącej konto ani potwierdzić jej ewentualnych związków ze służbami specjalnymi.
Vot Tak przedstawia opisaną działalność jako część szerszego systemu werbunkowego, który może być wykorzystywany do organizowania aktów dywersji w krajach wspierających Ukrainę.
Wcześniejsze pożary w zakładach związanych z przemysłem obronnym
Sprawa pojawia się na tle pożarów, które pod koniec sierpnia wybuchły w dwóch polskich przedsiębiorstwach powiązanych z produkcją komponentów dla sektora obronnego.
W Skarżysku-Kamiennej doszło do pożaru zakładu należącego do Grupy WB, gdzie wytwarzane są elementy wykorzystywane przy produkcji dronów bojowych. Ogień pojawił się również w lubelskiej firmie JFG Composites, zajmującej się produkcją elementów kompozytowych do statków powietrznych, w tym wojskowych bezzałogowców.
Premier Donald Tusk ocenił, że pożar w zakładzie w Skarżysku-Kamiennej był wynikiem celowego podpalenia lub aktu sabotażu. Ujawniona przez Vot Tak próba zwerbowania wykonawcy do ataku na Flytronic zwraca uwagę na zagrożenia, z jakimi mogą mierzyć się przedsiębiorstwa związane z przemysłem obronnym.
dziennikzachodni.pl
