
Funkcjonariusze Służby Celno-Skarbowej podczas kontroli przesyłki w Porcie Gdynia natrafili na zaskakującą zawartość. Paczka zgłoszona jako mienie przesiedlenia z USA skrywała nie tylko kilkadziesiąt butelek alkoholu, ale również kuszę oraz spreparowaną głowę amerykańskiego aligatora. Wszystkie te przedmioty podlegają szczególnym przepisom dotyczącym przywozu do Unii Europejskiej.
Zwykła przesyłka okazała się bardzo nietypowa
Jak poinformowała Izba Administracji Skarbowej w Gdańsku, kontrolę przeprowadzili funkcjonariusze Służby Celno-Skarbowej z Oddziału Celnego „Baza Kontenerowa” w Gdyni. Przesyłka została nadana w Stanach Zjednoczonych i zgłoszona jako mienie przesiedlenia, jednak jej zawartość wzbudziła zainteresowanie celników.
Podczas kontroli ujawniono kilka przedmiotów, które nie zostały zgłoszone do odprawy, mimo że ich przywóz do Unii Europejskiej jest objęty dodatkowymi ograniczeniami.
Co znajdowało się w przesyłce?
Wśród zabezpieczonych przedmiotów znalazły się:
- kusza, która zgodnie z ustawą o broni i amunicji jest zaliczana do broni cięciwowej,
- spreparowana głowa aligatora amerykańskiego, objętego ochroną na mocy Konwencji Waszyngtońskiej CITES,
- 32 butelki różnych alkoholi, które nie posiadały wymaganych w Polsce znaków akcyzy.
Jak wyjaśnił rzecznik Izby Administracji Skarbowej w Gdańsku, towary tego typu nie korzystają automatycznie ze zwolnienia przewidzianego dla mienia przesiedlenia albo wymagają spełnienia dodatkowych wymogów wynikających z obowiązujących przepisów.
Mienie przesiedlenia nie daje pełnej swobody
Służba Celno-Skarbowa przypomina, że zwolnienie z należności celnych dla mienia przesiedlenia obejmuje wyłącznie rzeczy osobiste spełniające warunki określone w przepisach. Nie oznacza ono prawa do przewożenia dowolnych przedmiotów bez wymaganych zezwoleń.
Urzędnicy apelują, aby przed sprowadzeniem do Unii Europejskiej broni, okazów zwierząt objętych ochroną czy innych nietypowych przedmiotów sprawdzić obowiązujące regulacje. W wielu przypadkach konieczne jest uzyskanie odpowiednich pozwoleń jeszcze przed transportem.
dziennikbaltycki.pl





