Sensacyjne odkrycie pod Łodzią. Policjanci znaleźli plantację konopi i arsenał pełen broni

Fot. Policja

Policjanci, którzy pojechali do jednej z posesji pod Łodzią w związku z podejrzeniem prowadzenia plantacji konopi, natrafili na znacznie więcej, niż się spodziewali. Oprócz krzaków marihuany odkryli również pokaźny arsenał broni palnej i tysiące sztuk amunicji.

Do akcji doszło w Justynowie w gminie Andrespol. Funkcjonariusze, działając na podstawie informacji operacyjnych, podejrzewali, że na terenie prywatnego gospodarstwa uprawiane są konopie indyjskie. Przypuszczenia szybko się potwierdziły – na posesji zabezpieczono 14 krzewów konopi.

To jednak nie był koniec zaskoczeń. Podczas przeszukania domu oraz budynków gospodarczych policjanci natrafili na prawdziwy arsenał. W jednej z szop znajdowało się aż 70 sztuk broni palnej – od karabinów, w tym maszynowych, po pistolety i rewolwery – oraz ponad dwa tysiące sztuk amunicji. Wśród zabezpieczonej broni były m.in. pepesza i karabiny Mauser.

Śledczy ustalili, że właścicielem nielegalnie przechowywanego arsenału był 61-letni właściciel posesji. Z kolei plantacja konopi należała do jego dwóch 30-letnich synów bliźniaków. Mężczyzna odpowie za posiadanie broni bez wymaganego zezwolenia, za co grozi mu do ośmiu lat pozbawienia wolności. Jego synowie usłyszeli natomiast zarzuty dotyczące przestępstw narkotykowych, zagrożonych karą nawet do 20 lat więzienia.

– Czynności w tej sprawie prowadzone są pod nadzorem Prokuratury Rejonowej Łódź–Bałuty. Wobec podejrzanych prokurator zastosował dozór policji – poinformowała podkom. Kamila Sowińska, rzeczniczka Komendy Miejskiej Policji w Łodzi.

dzienniklodzki.pl

Bocian utknął nad linią energetyczną. Szybka akcja uratowała mu życie

Śmiertelny wypadek w słowackich Tatrach. Nie żyje 21-letni turysta z Polski

Jak nowy po niemal trzech dekadach. Fiat Seicento z przebiegiem 489 km trafił na sprzedaż

Prokuratura zaskarżyła wyrok w sprawie żołnierza. Chodzi o strzały oddane na granicy z Białorusią

Tragiczny wypadek na DK74. Nie żyje dwoje dzieci, pięć osób zostało rannych