
Zdjęcie ilustracyjne.
Widok masła w wyjątkowo niskiej cenie potrafi dziś zaskoczyć. Choć na pierwszy rzut oka wygląda to jak dobra wiadomość dla konsumentów, za obniżkami kryje się nie tylko poprawa sytuacji rynkowej, ale także przemyślana strategia sprzedażowa sklepów.
Faktem jest, że ceny masła wyraźnie spadły. Z danych rynkowych wynika, że w marcu produkt był tańszy rok do roku o blisko 23 proc., a średnia cena kostki 200 g wynosi obecnie poniżej 6 zł. To efekt m.in. stabilizacji cen mleka w skupie, większej podaży tłuszczu mlecznego w Europie oraz wyhamowania inflacji żywności.
Jak wyjaśnia Robert Biegaj z Shopfully Poland, spadki cen mają solidne podstawy ekonomiczne. Jednocześnie jednak to nie jedyny powód, dla którego masło tak często pojawia się w promocjach.
Szczególne zainteresowanie budzą oferty, w których produkt kosztuje symboliczne kwoty. W rzeczywistości nie odzwierciedlają one realnych kosztów, lecz są elementem agresywnej polityki marketingowej. Masło pełni tu rolę tzw. „produktu wabika” — przyciąga klientów do sklepów, zachęcając ich do zakupu innych, droższych artykułów.
Warto przy tym pamiętać, że najatrakcyjniejsze promocje często wiążą się z dodatkowymi warunkami. Niskie ceny bywają ograniczone limitami sztuk, wymagają korzystania z aplikacji lub kart lojalnościowych, a także obowiązują tylko przez krótki czas.
Eksperci podkreślają, że obecna sytuacja to połączenie realnych zmian gospodarczych i intensywnej konkurencji między sieciami handlowymi. Nie oznacza to więc trwałego spadku cen, lecz raczej efekt równoległego działania dwóch trendów.
Dla konsumentów wniosek jest prosty: tanie masło rzeczywiście można znaleźć, ale najczęściej stanowi ono element większej strategii sprzedażowej, a nie nowy standard cenowy.
fakt.pl