
Prokuratura nie zgadza się z karą wymierzoną Pawłowi K., oskarżonemu o deklarowanie współpracy z rosyjskim wywiadem oraz zbieranie informacji dotyczących lotniska w Jasionce. Śledczy uznali, że orzeczone 3,5 roku więzienia to zbyt łagodny wyrok i skierowali apelację do sądu drugiej instancji.
Na początku roku Sąd Okręgowy w Zamościu uznał 50-letniego mieszkańca Hrubieszowa za winnego zgłoszenia gotowości działania na rzecz obcego wywiadu oraz nielegalnego posiadania broni i amunicji. Oskarżony został skazany na karę bezwzględnego więzienia.
Jak poinformowała Prokuratura Krajowa, apelacja została wniesiona wyłącznie przez śledczych. Według nich sąd niewłaściwie ocenił zarówno wagę czynu, jak i okoliczności sprawy. Prokuratura uważa, że kara powinna być surowsza, jednak szczegółowej argumentacji na razie nie ujawniono.
Postępowanie przygotowawcze prowadziła Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego pod nadzorem Prokuratury Krajowej. Impulsem do wszczęcia śledztwa miały być informacje przekazane przez stronę ukraińską. Chodziło o podejrzenia związane z przygotowaniami do potencjalnego zamachu na prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego.
Według ustaleń śledczych Paweł K. przez kilkanaście miesięcy kontaktował się drogą internetową z obywatelami Rosji powiązanymi z działaniami wojennymi przeciwko Ukrainie. Wśród tych osób mieli znajdować się również rosyjscy wojskowi. Mężczyzna miał deklarować gotowość współpracy z rosyjskim wywiadem wojskowym i przekazywać informacje dotyczące zabezpieczeń lotniska Rzeszów-Jasionka.
Zdaniem prokuratury zebrane dane mogły zostać wykorzystane przy planowaniu działań wymierzonych w prezydenta Ukrainy. W materiałach śledztwa pojawiły się także informacje, że oskarżony wyrażał zainteresowanie wstąpieniem do Grupy Wagnera oraz uzyskaniem rosyjskiego obywatelstwa.
Mężczyzna został zatrzymany przez funkcjonariuszy ABW wiosną 2024 roku na terenie województwa lubelskiego. Podczas przeszukania zabezpieczono między innymi amunicję. Od tamtej pory pozostaje w areszcie.
Przed sądem Paweł K. nie przyznał się do działalności szpiegowskiej. Tłumaczył, że jego działania miały być próbą infiltracji rosyjskiego środowiska i zdobycia informacji, które mogłyby pomóc w identyfikacji osób odpowiedzialnych za zbrodnie wojenne. Jak twierdził, wykorzystywał manipulację i fałszywe deklaracje jedynie po to, by zdobyć zaufanie rozmówców.
Za zarzucane mu przestępstwo grozi kara do ośmiu lat pozbawienia wolności. Sprawą zajmie się teraz Sąd Apelacyjny w Lublinie, który oceni zasadność apelacji prokuratury.
dziennikwschodni.pl