
Po tragicznym zdarzeniu, do którego doszło podczas półkolonii w Aquaparku Fala w Łodzi, osoby odpowiedzialne za bezpieczeństwo dzieci nie wykonują obecnie swoich obowiązków. Firma organizująca zajęcia poinformowała również o zapewnieniu wsparcia psychologicznego pracownikom oraz wydała oficjalne oświadczenie.
W czasie, gdy 7-letni chłopiec zaczął tonąć w basenie sportowym, nad bezpieczeństwem uczestników czuwało dwóch ratowników wodnych oraz instruktorzy prowadzący lekcje pływania w ramach półkolonii. Jak poinformował Milan Wilhelmi, właściciel firmy Ratownictwo Wodne Szkoła Pływania i Sportów Wodnych, wszystkie osoby bezpośrednio zaangażowane w wydarzenia zdecydowały o czasowym zawieszeniu wykonywania swoich obowiązków.
Jak wyjaśnił, była to ich własna decyzja, podyktowana bardzo trudnym stanem psychicznym po tragedii. Firma zaakceptowała tę prośbę i jednocześnie zorganizowała pomoc psychologiczną nie tylko dla ratowników i instruktorów, ale również dla innych pracowników aquaparku, którzy byli na miejscu podczas zdarzenia.
W opublikowanym oświadczeniu właściciel szkoły podkreślił, że z uwagi na dobro dziecka, jego rodziny oraz prowadzone śledztwo nie zamierza komentować okoliczności wypadku. Zapewnił jednocześnie o pełnej współpracy z organami prowadzącymi postępowanie.
Mimo tragedii Aquapark Fala nadal funkcjonuje, a organizowane półkolonie odbywają się zgodnie z planem. Z udziału w zajęciach zrezygnowało około 5 proc. uczestników, natomiast większość dzieci kontynuuje wakacyjny program. Zarządzający obiektem przekazali również, że nie odnotowano wyraźnego spadku liczby osób odwiedzających aquapark.
Do dramatycznego zdarzenia doszło w poniedziałek, 27 lipca, podczas zajęć nauki pływania organizowanych w ramach akcji „Wakacje na Fali”. Siedmioletni chłopiec zaczął tonąć, a z wody wyciągnął go przypadkowy klient obiektu. Po reanimacji dziecko zostało przewiezione do Instytutu Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi, gdzie przebywa na oddziale intensywnej terapii. Lekarze określają jego stan jako krytyczny, wskazując, że przyczyną jest długotrwałe przebywanie pod wodą.
Analiza zapisu monitoringu wykazała, że chłopiec przez około trzy minuty próbował utrzymać się na powierzchni, po czym przez kolejne sześć minut pozostawał pod wodą, zanim został zauważony.
Okoliczności tragedii wyjaśnia Prokuratura Okręgowa w Łodzi. Śledczy przesłuchali osoby sprawujące opiekę nad dziećmi, potwierdzając, że w chwili zdarzenia były trzeźwe. Zabezpieczono także dokumentację dotyczącą organizacji półkolonii. Postępowanie prowadzone jest obecnie pod kątem narażenia dziecka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Prokuratura zaznacza, że kwalifikacja prawna może jeszcze ulec zmianie w zależności od dalszego stanu zdrowia chłopca.





