
Ograniczenie nocnej sprzedaży alkoholu ma poprawić bezpieczeństwo, ale budzi też obawy o swobodę mieszkańców i przyszłość małych sklepów. Spór o wprowadzenie zakazu po godzinie 22 rozgorzał między innymi w Kościerzynie, gdzie temat poruszył radny Łukasz Przybylski. Tymczasem Sejm przyjął już ustawę przewidującą ogólnopolskie ograniczenia. Nowe przepisy mogą zacząć obowiązywać od 1 stycznia 2027 roku, jeśli zakończy się proces legislacyjny.
Zakaz sprzedaży alkoholu w całym kraju? Sejm zdecydował
W czwartek, 8 października, posłowie uchwalili nowelizację ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi. Za przyjęciem przepisów opowiedziało się 400 parlamentarzystów, 29 było przeciw, a czterech wstrzymało się od głosu. Teraz dokumentem zajmie się Senat.
Jednym z najważniejszych elementów zmian jest wprowadzenie zakazu sprzedaży alkoholu na wynos w godzinach od 22 do 6. Ograniczenie obejmie przede wszystkim sklepy i inne punkty handlu detalicznego. Przewidziano jednak wyjątki, między innymi dla lokali gastronomicznych i lotnisk.
Samorządy mają otrzymać możliwość rozszerzania ograniczeń o dodatkowe przedziały godzinowe: od 21 do 22 oraz od 6 do 9. W praktyce oznacza to, że lokalne przepisy mogą być bardziej restrykcyjne niż ogólnokrajowe regulacje.
Nie tylko nocna sprzedaż. Ustawa przewiduje kolejne zmiany
Nowelizacja zakłada również całkowity zakaz reklamy i promocji napojów alkoholowych, obejmujący także piwo. Za naruszenie tych przepisów ma grozić grzywna w wysokości od 30 tys. zł do miliona zł albo kara ograniczenia wolności.
Zmienić mają się także zasady sprawdzania wieku kupujących. Obecnie sprzedawca może poprosić o dokument potwierdzający pełnoletność. Po wejściu w życie nowych regulacji, jeśli pojawią się wątpliwości co do wieku klienta, kontrola dokumentu będzie obowiązkowa. Odmowa jego okazania będzie oznaczała konieczność odmówienia sprzedaży alkoholu.
Projekt przewiduje ponadto umieszczanie na opakowaniach alkoholu ostrzeżeń dotyczących jego szkodliwości, między innymi dla kobiet w ciąży i osób niepełnoletnich, a także zagrożeń związanych z prowadzeniem pojazdów po spożyciu. Opakowania o pojemności do 300 ml mają być wykonywane wyłącznie ze szkła lub metalu.
Wyższe opłaty za zezwolenia na sprzedaż alkoholu
Zmiany mają objąć również przedsiębiorców handlujących alkoholem. Zgodnie z uchwalonymi przepisami podstawowe opłaty za zezwolenia w dwóch kategoriach, obejmujących piwo i napoje o zawartości alkoholu do 18 proc., mają wzrosnąć z 525 do 1050 zł. W przypadku napojów zawierających ponad 18 proc. alkoholu stawka ma zwiększyć się z 2100 do 4200 zł.
Planowany termin wejścia w życie ustawy to 1 stycznia 2027 roku. Na razie przepisy nie obowiązują, ponieważ konieczne jest zakończenie dalszych etapów procesu legislacyjnego.
W Kościerzynie temat wywołał burzliwą dyskusję
Jeszcze przed decyzją Sejmu pomysł ograniczenia nocnej sprzedaży alkoholu pojawił się w Kościerzynie. Radny powiatu kościerskiego Łukasz Przybylski zwrócił się do mieszkańców z pytaniem, czy popierają zakaz sprzedaży alkoholu w sklepach po godzinie 22.
– Moi drodzy mieszkańcy, często piszecie do mnie w sprawie ograniczenia sprzedaży alkoholu w godzinach nocnych. Dostaję od was wiadomości i widzę, że dla wielu mieszkańców jest to ważny temat – napisał w mediach społecznościowych.
Radny zaznaczył, że nie przedstawia gotowego rozwiązania, lecz chce poznać opinie mieszkańców. Zapowiedział, że liczy zarówno na głosy popierające ograniczenia, jak i na krytyczne uwagi.
Pod jego wpisem szybko pojawiło się wiele komentarzy. Część osób uznała, że miasto ma pilniejsze problemy, którymi samorząd powinien zająć się w pierwszej kolejności. Inni wskazywali na możliwe ograniczenie swobody mieszkańców oraz straty, jakie zakaz mógłby przynieść lokalnym przedsiębiorcom.
„W Kościerzynie życie zamiera o 18”
Niektórzy komentujący ironicznie odnosili się do pomysłu wprowadzenia nocnych ograniczeń, wskazując, że wieczorne życie w mieście jest ich zdaniem mało intensywne.
– Kościerzyna ma takie bogate życie nocne, że naprawdę dziwię się, że nikt na to nie wpadł wcześniej – napisał Marek.
Podobną opinię wyraził Patryk, który przekonywał, że miasto powinno skupić się na rozwoju i poprawie jakości życia mieszkańców.
– Miasto po godz. 18 robi się wymarłe, ciche i spokojne bardziej niż niejedno sanatorium. Zamiast zajmować się głupotami, warto byłoby się zająć rzeczami ważniejszymi – skomentował.
W dalszej części wypowiedzi zwracał uwagę na potrzebę przyciągania inwestorów, rozwoju turystyki, poprawy dróg i tworzenia nowych miejsc pracy. Jego zdaniem miasto powinno również organizować więcej wydarzeń, koncertów i spotkań, które przyciągałyby mieszkańców oraz odwiedzających.
Piotr podsumował ten wątek jeszcze krócej:
– W Kościerzynie życie zamiera o godz. 18. Po co czekać do 22?!
„Kto będzie chciał sobie wypić, to i tak się napije”
Jednym z najczęściej powracających argumentów przeciwników zakazu jest przekonanie, że ograniczenie godzin sprzedaży nie rozwiąże problemu nadużywania alkoholu. Ich zdaniem osoby chcące kupić alkohol będą robić to wcześniej, a część może gromadzić większe zapasy.
Niektórzy komentujący obawiają się również, że ograniczenie legalnej sprzedaży może sprzyjać nielegalnemu handlowi. Zamiast wprowadzać zakaz obejmujący wszystkich, postulują skuteczniejsze reagowanie na konkretne przypadki zakłócania porządku.
– Kto będzie chciał sobie wypić, to i tak się napije. Nawet przed godz. 22 – napisał Szymon.
Patryk zwrócił natomiast uwagę na konsekwencje dla osób, które nie powodują problemów.
– Karzcie tych, którzy robią burdy, zamiast ograniczać wszystkich dookoła – skomentował.
Małe sklepy obawiają się utraty dochodów
W dyskusji pojawił się również wątek gospodarczy. Część mieszkańców wskazuje, że wieczorna sprzedaż alkoholu może stanowić istotne źródło przychodów dla niewielkich sklepów, które już teraz konkurują z dużymi sieciami handlowymi.
– Należy się zastanowić, czy problem jest tak duży, by niszczyć ludziom biznesy ciągłymi ograniczeniami – napisał Ryszard.
Obawy wyrażają także sami przedsiębiorcy. Właściciel sklepu w powiecie kartuskim zwraca uwagę, że ograniczenie nocnego handlu może poważnie wpłynąć na rentowność niewielkich punktów sprzedaży.
– Nie dość, że musimy konkurować z marketami, to teraz jeszcze chcą nam ograniczyć sporą część dochodów – mówi. – Alkohol sprzedawany wieczorem jest często najważniejszym źródłem zarobku. Na tym właśnie polega nasz największy atut. Uważam, że dla wielu właścicieli małych sklepów bardzo źle się to skończy.
Są też zwolennicy ograniczeń
Choć pod wpisem radnego dominowały głosy krytyczne, pojawiły się również osoby popierające zaostrzenie przepisów. Jeden z mieszkańców Kościerzyny opowiedział się nawet za znacznie dalej idącym rozwiązaniem.
– Alkohol powinien być wycofany całkowicie. Jest go za dużo i stał się zbyt łatwo dostępny. Tymczasem przybywa osób, które mają wyraźny problem z nadużywaniem. Widać to również w Kościerzynie – stwierdził.
Łukasz Przybylski odpowiadał na krytyczne komentarze, podkreślając, że jego celem jest rozpoczęcie rozmowy, a nie narzucenie mieszkańcom konkretnego rozwiązania.
– Uważam, że warto rozmawiać na temat nocnej sprzedaży alkoholu. To ważna kwestia z punktu widzenia interesu społecznego. Nie chodzi o to, żeby komuś coś narzucać, ale żeby zastanowić się, czy takie ograniczenie mogłoby pozytywnie wpłynąć na mieszkańców – wyjaśniał.
Odnosząc się do obaw przedsiębiorców, zapewniał, że nie chodzi o zamykanie sklepów ani doprowadzanie właścicieli do bankructwa. Jego zdaniem potrzebna jest rozmowa, w której uwzględnione zostaną zarówno głosy mieszkańców, jak i lokalnego biznesu.
Gdańsk sprawdził skutki nocnej prohibicji
Przykładem miasta, które wprowadziło ograniczenia nocnej sprzedaży alkoholu, jest Gdańsk. Zakaz zaczął tam obowiązywać we wrześniu 2025 roku. Po pierwszym pełnym okresie wakacyjnym z nowymi przepisami można było porównać dane dotyczące interwencji służb.
Z informacji uzyskanych przez „Dziennik Bałtycki” z Komendy Miejskiej Policji wynika, że liczba interwencji związanych z zakłócaniem porządku w okresie od czerwca do sierpnia pozostała na zbliżonym poziomie. W 2025 roku odnotowano 3177 takich przypadków, a w analogicznym okresie 2026 roku – 3145.
Inaczej wyglądały dane dotyczące spożywania alkoholu w miejscach publicznych. W miesiącach letnich policja zarejestrowała 438 interwencji w 2025 roku i 461 rok później, co oznacza niewielki wzrost. W ujęciu rocznym odnotowano jednak spadek: między wrześniem 2024 a sierpniem 2025 roku zgłoszono 1268 takich przypadków, natomiast w kolejnych 12 miesiącach – 1121. To o 11,6 proc. mniej.
Mniej interwencji odnotowała także Straż Miejska w związku z przewożeniem osób do Pogotowia Socjalnego w celu wytrzeźwienia. W okresie od czerwca do sierpnia 2025 roku było ich 294, a w tych samych miesiącach 2026 roku – 218. Oznacza to spadek o około 25 proc.
Andrzej Hinz ze Straży Miejskiej w Gdańsku zaznaczył, że formacja nie prowadzi stałych patroli nocnych. Wyjątkiem jest sezon letni, kiedy w nocy służbę pełni zwykle od dwóch do trzech patroli, skupiających się przede wszystkim na ścisłym centrum miasta.
Dane pokazują więc różnice w liczbie niektórych interwencji, ale nie przesądzają samodzielnie, w jakim stopniu zmiany wynikają z nocnego ograniczenia sprzedaży alkoholu.
Co dalej z ustawą?
Uchwalenie przepisów przez Sejm nie oznacza jeszcze ich wejścia w życie. Ustawą zajmie się teraz Senat, który ma 30 dni na jej rozpatrzenie. Może wprowadzić poprawki lub zaproponować odrzucenie dokumentu.
Następnie ustawa trafi do prezydenta, który będzie mógł ją podpisać, zawetować albo skierować do Trybunału Konstytucyjnego. Jeśli procedura legislacyjna zakończy się pomyślnie, ogólnokrajowe ograniczenia mają zacząć obowiązywać 1 stycznia 2027 roku.
dziennikbaltycki.pl
