
Zmiana zasad dotyczących opłat drogowych może sprawić, że podróżowanie z przyczepą kempingową stanie się w Polsce tańsze. Branża karawaningowa liczy, że przełoży się to na większe zainteresowanie tego typu wypoczynkiem, również wśród zagranicznych turystów. Jednocześnie wskazuje na problem wciąż niewystarczającej infrastruktury dla kamperów i przyczep.
Kierowcy z przyczepami zapłacą mniej
Nowe zasady dotyczące opłat drogowych dla zestawów z przyczepami obowiązują w Polsce od kilku dni. Zgodnie z przedstawionymi informacjami właściciele pojazdów o dopuszczalnej masie całkowitej do 3,5 tony, którzy ciągną przyczepę, nie muszą już ponosić opłat za przejazd drogami objętymi elektronicznym poborem opłat, w tym autostradami i drogami szybkiego ruchu.
Wcześniej znaczenie miała łączna dopuszczalna masa całego zestawu. Jeżeli masa samochodu wraz z przyczepą przekraczała 3,5 tony, nawet o kilogram, zestaw był w systemie e-TOLL traktowany jako pojazd ciężki. Oznaczało to konieczność uiszczania opłat, które w zależności od klasy emisji spalin pojazdu wynosiły od 35 do 56 zł za 100 km.
Zmiana może mieć znaczenie nie tylko dla osób podróżujących z przyczepami kempingowymi. Dotyczy również użytkowników przyczep przeznaczonych do przewozu łodzi czy kajaków.
To może być dodatkowy impuls dla karawaningu, który od lat cieszy się dużą popularnością między innymi w Niemczech, Austrii, Czechach i krajach skandynawskich. W Polsce również przybywa osób wybierających taki sposób spędzania urlopu.
Tańsze podróżowanie, ale problem z infrastrukturą
Niższe koszty przejazdów mogą zachęcić część kierowców do częstszego korzystania z przyczep kempingowych. Informacja o zmianie zasad szybko zaczęła pojawiać się na forach internetowych i w mediach społecznościowych skupionych wokół karawaningu. Część zagranicznych miłośników tej formy podróżowania ma już planować wyjazdy do Polski.
– Staliśmy się w ostatnich latach bardzo popularnym kierunkiem, mamy piękne tereny – lasy, jeziora, morze, plaże, góry. Do tego historię z zabytkami, doskonałe jedzenie, świetne restauracje. Polska jest celem urlopów i wakacji turystów zagranicznych. Oczywiście polscy miłośnicy karawaningu od lat podróżują po Polsce i nowe przepisy sprawią, że jeździć będą częściej i chętniej – tłumaczy właściciel wypożyczalni przyczep kempingowych.
Problemem pozostaje jednak baza potrzebna do obsługi takich turystów.
– Nasze samorządy powinny być świadome oczekiwań tej grupy turystów i przygotować się na rosnącą popularność karawaningu – mówi jeden z właścicieli przyczepy kempingowej.
Jak wskazuje branżowy portal lorries.pl, wcześniej nawet kierowca samochodu osobowego mógł zostać objęty opłatą, jeśli wraz z przyczepą przekraczał próg 3,5 tony. Przykładowo SUV o DMC 2200 kg z przyczepą o DMC 1400 kg tworzył zestaw o łącznej DMC wynoszącej 3600 kg.
Kempingów i miejsc postojowych wciąż brakuje
Ograniczona infrastruktura jest szczególnie widoczna w popularnych miejscowościach turystycznych. Brakuje odpowiedniej liczby kempingów oraz parkingów wyposażonych w stanowiska umożliwiające opróżnienie zbiorników, uzupełnienie wody czy pozbycie się odpadów.
Użytkownicy kamperów zwracają również uwagę, że wiele kempingów działa przede wszystkim w sezonie letnim. Tymczasem karawaning coraz częściej wybierany jest również wiosną, jesienią, a nawet zimą.
W przypadku przyczep dochodzą dodatkowe potrzeby. Zajmują one więcej miejsca podczas postoju, a ich użytkownicy mogą być bardziej zależni od dostępu do energii elektrycznej ze względu na mniejsze akumulatory niż w części kamperów.
– Właściciele przyczep potrzebują więcej miejsca parkingowego lub zajmują dwa miejsca na kempingu. Są często bardziej uzależnieni od prądu, bo mają mniejsze akumulatory niż w kamperach. Poza tym w okresach zimowych rzadziej jeżdżą niż kamperowcy. Natomiast, podobnie jak właściciele kamperów, produkują śmieci, potrzebują wody, prądu, muszą zrzucić szarą wodę i opróżnić kasetę toalety – mówi jeden z miłośników karawaningu.
Przyczepa zamiast kampera
Przyczepa kempingowa jest dla wielu osób tańszym sposobem wejścia w świat karawaningu. Nowy model o wysokim standardzie może kosztować około 150 tys. zł, podczas gdy cena kampera średniej klasy może być mniej więcej dwukrotnie wyższa.
Różni się również sposób podróżowania. Właściciele przyczep częściej pozostają przez dłuższy czas w jednej lokalizacji, a do zwiedzania okolicy wykorzystują samochód. Kampery z kolei pozwalają łatwiej zmieniać miejsce postoju i częściej przemieszczać się między kolejnymi atrakcjami.
Na Mierzei Wiślanej znajdują się cztery profesjonalne kempingi oferujące miejsca zarówno dla kamperów, jak i przyczep – w Krynicy Morskiej oraz Stegnie. Zapewniają one pełne zaplecze, w tym możliwość zrzutu szarej wody i zawartości chemicznego WC oraz uzupełnienia zapasu czystej wody. Łącznie dostępnych jest około 150 miejsc.
Istnieją również inne lokalizacje, w których można zatrzymać kampera lub zestaw z przyczepą, jednak bez pełnej infrastruktury. Wśród nich wymieniany jest parking leśny w Kątach Rybackich oraz duży kemping leśny za Krynicą Morską, w kierunku Piasków.
Stegna chce rozbudować ofertę dla karawaningu
Zdaniem osób związanych z branżą dostępnych miejsc nadal jest zdecydowanie za mało, szczególnie w najbardziej atrakcyjnych turystycznie częściach kraju.
– To wciąż zbyt mało. Powinniśmy w miejscach szczególnie cenionych turystycznie rozbudować bazę dla karawaningu – kamperów i przyczep. W Europie zachodniej, gdzie turystyka kamperowa jest bardzo popularna, na parkingach są wydzielone miejsca specjalnie dla kamperów i przyczep. Mam wrażenie, że samorządy nie widzą tego problemu – wskazuje jeden z rozmówców.
Na zwiększone zainteresowanie chce odpowiedzieć między innymi gmina Stegna.
– Widzimy trend rosnącej popularności kamperów i przyczep kempingowych, widzimy problem ograniczonego miejsca dla nich. Jesteśmy gminą, w której turystyka odgrywa kluczową rolę, i chcemy naszą ofertę dla karawaningu tylko poszerzać. Mamy w tej chwili dwa duże, profesjonalne kempingi z miejscami dla kamperów. Cenione, nagradzane i lubiane. Planujemy przygotować duży plac dla kamperów i przyczep w Mikoszewie, w urokliwym miejscu przy ujściu Wisły – deklaruje Tomasz Gajewski, wicewójt gminy Stegna.
Planowane miejsce miałoby znajdować się w pobliżu ścieżki rowerowej prowadzącej wzdłuż Mierzei Wiślanej, stacji kolei wąskotorowej oraz przeprawy promowej przez Wisłę.
dziennikbaltycki.pl

