
Tulejnik amerykański.
Zakładanie niewielkich ogródków przy blokach było kiedyś bardzo popularne. Dziś taka praktyka nadal występuje, choć rzadziej i wymaga przestrzegania określonych zasad. Przede wszystkim nie można samowolnie zagospodarować terenu przy budynku wielorodzinnym, ponieważ zazwyczaj stanowi on część wspólną mieszkańców. W takiej sytuacji konieczna jest zgoda spółdzielni lub wspólnoty mieszkaniowej.
Na niektórych osiedlach mieszkańcy lokali na parterze mają wydzielone prywatne ogródki. W innych przypadkach próba tworzenia zielonej przestrzeni „na własną rękę” wymaga formalnej akceptacji zarządcy. We wniosku należy przedstawić plan zagospodarowania terenu, uwzględniający m.in. rodzaj nasadzeń oraz ewentualne elementy ogrodzenia, a także zobowiązać się do utrzymania porządku.
Istotnym elementem jest także lista planowanych roślin, ponieważ nie wszystkie gatunki mogą zostać zaakceptowane.
Jakich roślin lepiej nie sadzić przy blokach?
Spółdzielnie i wspólnoty mogą odmówić zgody na rośliny, które:
- mają silnie rozbudowany system korzeniowy i mogą uszkadzać instalacje podziemne – dotyczy to m.in. drzew takich jak wierzba czy topola,
- mogą być uciążliwe dla mieszkańców, np. wywołując alergie (jak w przypadku pyłków brzozy),
- są roślinami trującymi, stanowiącymi zagrożenie dla ludzi i zwierząt, np. tojad mocny, naparstnica purpurowa, wawrzynek wilczełyko czy pokrzyk wilcza jagoda,
- należą do gatunków inwazyjnych, których uprawa w przestrzeni publicznej jest zakazana na mocy przepisów, np. rdestowiec japoński i czeski czy niecierpek pomarańczowy i tulejnik amerykański,
- wymagają ingerencji w infrastrukturę, np. poprzez budowę altan czy betonowanie terenu, co zwykle nie jest dopuszczalne.
Samowolne zagospodarowanie przestrzeni wspólnej bez zgody zarządcy może skutkować nakazem przywrócenia terenu do pierwotnego stanu, a nawet konsekwencjami finansowymi.
Co można sadzić bezpiecznie?
W przyblokowych ogródkach najlepiej sprawdzają się rośliny ozdobne i neutralne dla otoczenia, takie jak hortensje, lawenda, róże, jeżówki, szałwie, aksamitki, bratki czy goździki. Popularne są także fiołki, fuksje, chabry bławatki oraz czarny bez.
W pielęgnacji takich ogródków zaleca się ograniczenie chemicznych środków ochrony roślin na rzecz naturalnych metod, np. oprysków z pokrzywy, czosnku czy cebuli, które są bezpieczniejsze dla środowiska, zwierząt i owadów zapylających.
wp.pl