
Końcówka sierpnia okazała się dla ratowników Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego wyjątkowo intensywna. W ciągu zaledwie kilku dni interweniowali przy licznych zasłabnięciach, urazach i przypadkach skrajnego wyczerpania. Nie zabrakło również nocnych akcji z wykorzystaniem technik linowych. Tydzień zakończył się tragicznym wypadkiem w rejonie Granatów, w którym zginął czeski turysta.
Z podsumowania działań TOPR z okresu 21–27 sierpnia wynika, że ratownicy najczęściej pomagali osobom z urazami nóg, zwłaszcza stawów skokowych i kolan. W wielu przypadkach przyczyną były nieodpowiednie obuwie, utrata równowagi, upał i odwodnienie. Zdarzały się również sytuacje, których można było uniknąć, m.in. nocne wyjścia w wysokie partie gór bez latarek.
Poniedziałek: siedem interwencji jednego dnia
Już pierwszy dzień tygodnia przyniósł dużą liczbę zgłoszeń. TOPR pomógł siedmiu osobom. Ratownicy interweniowali m.in. w rejonie Morskiego Oka, Wiktorówek, Kasprowego Wierchu, Rusinowej Polany i Hali Gąsienicowej.
Wśród zgłaszanych problemów znalazły się zatrucia pokarmowe, zasłabnięcia oraz bolesne kontuzje kończyn. Poszkodowanych transportowano zarówno samochodami terenowymi, jak i koleją linową.
Wtorek: śmigłowiec i akcja po zmroku
Kolejnego dnia ratownicy musieli działać w kilku miejscach. Turystka, która zasłabła w rejonie Myślenickich Turni, wymagała ewakuacji. Niedługo później TOPR otrzymał dwa poważniejsze zgłoszenia – dotyczące urazu podudzia w rejonie progu Czarnego Stawu pod Rysami oraz zwichnięcia barku na odcinku łańcuchów między Zawratem a Świnicą.
Do działań skierowano śmigłowiec. Ratownicy desantowali się w dwóch lokalizacjach i zabrali poszkodowanych na pokład.
Wieczorem siedmiu ratowników musiało dodatkowo znosić z Nosala turystkę z kontuzją stawu skokowego. W tym samym czasie prowadzono akcję w rejonie Doliny Pięciu Stawów Polskich. Grupa turystów została zaskoczona przez noc, a jej członkowie nie mieli przy sobie żadnych latarek.
Środa: zasłabnięcie turysty z problemami kardiologicznymi
W środę przed południem pomoc była potrzebna mężczyźnie, który zasłabł na szlaku między Wiktorówkami a Rusinową Polaną. Ze względu na problemy kardiologiczne konieczna była szybka ewakuacja.
Ratownik został desantowany ze śmigłowca, a następnie pacjenta przetransportowano drogą lotniczą do Zakopanego. Równocześnie inni ratownicy zajmowali się transportem turystów z Hali Gąsienicowej i Doliny Roztoki.
Czwartek: kontuzjowane kolano i skrajne wyczerpanie
Następnego dnia śmigłowiec TOPR ponownie ruszył do akcji. Z okolic Przełęczy Karb zabrano turystkę z poważnym urazem kolana.
Pomocy potrzebował również wyczerpany turysta przebywający na Hali Kondratowej. W tym czasie ratownicy korzystający z samochodów terenowych wykonywali kolejne transporty m.in. w rejonie Morskiego Oka, Przysłopu Miętusiego i Myślenickich Turni.
Piątek: pomoc dla dziecka i akcja trwająca do rana
Szczególnie nerwowy był piątek. Po południu TOPR otrzymał zgłoszenie od matki 13-latka, u którego wystąpiły drgawki. Dziecko wraz z opiekunką zostało zabrane śmigłowcem.
Później na Kalatówkach doszło do zasłabnięcia turystki. Tym razem konieczny był transport samochodem terenowym.
Wieczorem rozpoczęła się kolejna, znacznie bardziej wymagająca akcja. O godz. 21.24 ratownicy otrzymali informację o skrajnie odwodnionym i wyczerpanym turyście znajdującym się w rejonie progu Dolinki Buczynowej.
Ratownik dyżurny z Pięciu Stawów ocenił, że mężczyzna powinien zostać przetransportowany w noszach. Z Zakopanego wyruszyło siedmiu ratowników. Poszkodowanego zniesiono do schroniska w Dolinie Pięciu Stawów Polskich, gdzie pozostał na noc. Działania zakończyły się dopiero około godz. 4 nad ranem.
Sobota: turyści utknęli w żlebie
W sobotę ratownicy TOPR wsparli również swoich kolegów z GOPR w rejonie Markowych Szczawin. Śmigłowcem ewakuowano stamtąd nieprzytomnego mężczyznę.
Po zmroku doszło natomiast do kolejnej trudnej interwencji. O godz. 21.03 dwóch turystów poinformowało służby, że utknęli w eksponowanym terenie podczas zejścia ze Świnicy.
Dzięki przekazanym współrzędnym GPS udało się ustalić, że znajdują się w górnej części Żlebu Blatona. Trzech ratowników dotarło kolejką na Kasprowy Wierch, a następnie ruszyło w stronę poszkodowanych.
Turyści zostali wyprowadzeni ze żlebu przy wykorzystaniu technik linowych. Następnie, już podczas intensywnych opadów deszczu, ratownicy sprowadzili ich do Kuźnic. Cała akcja zakończyła się około godz. 3 w nocy.
Niedziela: tragiczny finał tygodnia
Ostatni dzień tygodnia przyniósł najtragiczniejsze zdarzenie. O godz. 11.09 TOPR otrzymał informację o turyście, który spadł z dużej wysokości w rejonie żółtego szlaku prowadzącego na Skrajny Granat, w stronę Czarnego Stawu Gąsienicowego.
Na miejsce natychmiast skierowano śmigłowiec. Ratownicy odnaleźli mężczyznę w żlebie opadającym z Pańszczyckiej Przełączki Wyżniej. Pomimo szybkiego dotarcia służb turysta zginął w wyniku odniesionych obrażeń.
Ofiarą był obywatel Czech. Akcję dodatkowo komplikowały gęste chmury zalegające nad najwyższymi partiami Tatr. Sprawne dotarcie ratowników na miejsce było możliwe dzięki doświadczeniu pilotów śmigłowca TOPR.
Tego samego popołudnia załoga śmigłowca została jeszcze skierowana do turystki, która zasłabła w rejonie Piekiełka w Dolinie Kondratowej.
TOPR przypomina o podstawowym wyposażeniu
Miniony tydzień po raz kolejny pokazał, jak szybko zwykła górska wycieczka może przerodzić się w sytuację wymagającą pomocy ratowników.
TOPR apeluje, aby przed wyjściem w Tatry odpowiednio się przygotować. W plecaku powinny znaleźć się m.in. naładowany telefon z aplikacją „Ratunek”, zapas wody, cieplejsza odzież oraz sprawna latarka czołowa – najlepiej jedna dla każdej osoby.
W sytuacji zagrożenia w Tatrach można kontaktować się z TOPR pod numerami 985 lub 601 100 300.
gazetakrakowska.pl






