
W piątek 13 grudnia wczesnym rankiem mieszkańcy Iwin (gm. Siechnice) stali się ofiarami włamywaczy. Dwaj mężczyźni siłą otworzyli drzwi wejściowe do kilku domów i ukradli rzeczy, które wydawały im się wartościowe. – Szuflady były opróżnione, zawartość torebek wysypana, a kasetki z biżuterią zniknęły. Zabrano łańcuszki komunijne, moją obrączkę i gotówkę – opowiada pan Mariusz, mieszkaniec Iwin, który ostrzega innych.
W nocy z 12 na 13 grudnia włamywacze dokonali kradzieży w trzech domach w Iwinach oraz jednym w Żernikach Wrocławskich (gm. Siechnice). Jak informuje pan Mariusz, zamaskowani sprawcy weszli do domów niezauważeni.
– Cała rodzina spała na piętrze, a samochody stały na podjeździe. Nie było żadnych oznak, że dom może być pusty. Nagrania z kamer sąsiadów wskazują, że włamanie miało miejsce między 4:00 a 4:45 rano. Dwóch mężczyzn obejrzało dom z zewnątrz, świecili latarkami, uszkodzili zamek w drzwiach tarasowych – mówi poszkodowany.
Włamywacze splądrowali parter, szukając gotówki i biżuterii.
– Szuflady były opróżnione, zawartość torebek wysypana, a z portfeli zniknęło około 100 zł. Kasetka z biżuterią i jeden z portfeli zostały porzucone w ogrodzie. Zabrano tylko złote łańcuszki komunijne, obrączkę i wspomnianą gotówkę. Wszystko inne, w tym alkohol, elektronika, sprzęt AGD, rowery i samochody, zostało nietknięte – wyjaśnia.
Po przebudzeniu, około godziny 6:45, zgłosił sprawę na policję. Czekał na funkcjonariuszy aż do wczesnego popołudnia.
– Wiedziałem, że policja ma sporo pracy, bo mieszkańcy innych miejscowości także informowali o podobnych zdarzeniach. W końcu przyjechali technicy i pies tropiący. Bardzo profesjonalnie podeszli do sprawy. To była ich trzecia interwencja tego dnia, ale nie ostatnia – zaznacza pan Mariusz.
Mężczyzna mieszka w Iwinach od 10 lat i twierdzi, że nigdy wcześniej nie zdarzyło się podobne włamanie. Nie słyszał także, by w okolicy miały miejsce podobne incydenty.
– Włamywacze próbowali także wejść do domu sąsiadów, ale prawdopodobnie zostali spłoszeni przez psa. Torby, które zabrali, zostawili opróżnione pod domem. Na nagraniach widać też próbę włamania do kolejnego domu – dodaje pan Mariusz.
W mediach społecznościowych mieszkańcy Wrocławia oraz pobliskich osiedli zaczęli wymieniać się informacjami, ujawniając, że to nie pierwsze takie włamania w ostatnim czasie. W połowie listopada dokonano kradzieży w dwóch domach w Smolcu, a złodzieje byli widziani także w Biestrzykowie i w rejonie Bieńkowic (ul. Marsowa) we Wrocławiu, gdzie podejrzane osoby kręciły się w pobliżu bloków i domów jednorodzinnych.
gazetawroclawska.pl