Zabytkowy parowóz z Częstochowy wyjedzie do Sierpca? Miasto i miłośnicy kolei mają różne plany

Fot. Facebook/Częstochowa NaszeMiasto.pl

Od ponad 30 lat zabytkowy parowóz Ol49-20 stoi na terenie dawnej lokomotywowni w Częstochowie. Dziś niszczeje wśród zarośli i staje się celem złodziei. Chcą go uratować miłośnicy kolei z Sierpca, jednak okazuje się, że również władze Częstochowy od kilku lat mają zgodę PKP na przejęcie lokomotywy.

Parowóz Ol49-20 znajduje się na ślepym torze w rejonie ul. 1 Maja, na terenie dawnej lokomotywowni. Dostęp do niego jest utrudniony ze względu na sąsiedztwo czynnych torów kolejowych.

Lokomotywa została wyprodukowana w 1952 roku w Fabryce Lokomotyw im. Feliksa Dzierżyńskiego w Chrzanowie. Służyła do prowadzenia pociągów pasażerskich, a po zakończeniu eksploatacji w 1990 roku trafiła do Częstochowy jako pomnik techniki.

Przez lata była odnawiana, jednak z czasem przestała być odpowiednio zabezpieczana. Dziś znajduje się w gęstych zaroślach i systematycznie pada ofiarą kradzieży. Zniknęły już m.in. tabliczki znamionowe oraz godło Polski.

Miłośnicy kolei z Sierpca chcą uratować lokomotywę

Ratunek dla zabytku widzą członkowie stowarzyszenia „Murem za Dworcem PKP w Sierpcu”, którzy prowadzą zbiórkę na transport parowozu. Koszt całej operacji oszacowano na blisko 120 tys. zł.

Przedstawiciele stowarzyszenia podkreślają, że po uzyskaniu zgody Towarzystwa Przyjaciół Kolei Warszawsko-Wiedeńskiej rozpoczęli rozmowy z właścicielem lokomotywy – PKP Cargo.

Jak przekonuje prezes stowarzyszenia Rafał Depczyński, przedstawiciele PKP pozytywnie odnieśli się do pomysłu przekazania zabytku do Sierpca. Jego zdaniem Ol49-20 jest jednym z najlepiej zachowanych parowozów tej serii, jakie mieli okazję oglądać.

Samorząd Sierpca zadeklarował natomiast przygotowanie miejsca ekspozycji w pobliżu odrestaurowanego dworca kolejowego.

Nie wszyscy chcą, by parowóz opuścił Częstochowę

Pomysł wywołał mieszane reakcje wśród częstochowskich miłośników kolei. Z jednej strony oznaczałby utratę kolejnego zabytku techniki, z drugiej – daje szansę na uratowanie lokomotywy, która od lat niszczeje.

– Lepiej, żeby dostała drugie życie, niż miała dalej rdzewieć wśród zarośli – przyznaje jeden z pasjonatów kolei z Częstochowy.

Podobnego zdania jest Fryderyk Kątny, prezes Towarzystwa Przyjaciół Kolei Warszawsko-Wiedeńskiej w Częstochowie.

Jak podkreśla, najważniejsze jest zachowanie lokomotywy, niezależnie od miejsca, w którym miałaby być eksponowana. Zwraca jednocześnie uwagę, że obecnie dostęp do parowozu jest praktycznie niemożliwy, przez co nie może on pełnić funkcji edukacyjnej, jak miało to miejsce przed laty.

Częstochowa: także mamy zgodę PKP

Sprawa komplikuje się, ponieważ własne plany wobec Ol49-20 mają również władze Częstochowy.

Jak poinformował zastępca prezydenta miasta Łukasz Kot, samorząd już od około trzech lat posiada zgodę PKP dotyczącą przejęcia tej samej lokomotywy. W planach było ustawienie jej w rejonie ul. Piłsudskiego jako elementu przypominającego o historii Kolei Warszawsko-Wiedeńskiej.

Na razie projekt został wstrzymany, a miasto czeka na dodatkowe wyjaśnienia dotyczące przyszłości zabytku.

Drugi częstochowski parowóz również wymaga uwagi

Problemy dotyczą także drugiej zabytkowej lokomotywy – Tkt48-151, która przez lata stała przy dworcu Częstochowa Osobowa.

Po przebudowie dworca została przeniesiona w inne miejsce, pod drzewa. PKP zapewnia jednak, że po zakończeniu prac lokomotywa pozostanie eksponatem i zostanie ustawiona w odpowiednio wyeksponowanej lokalizacji.

Przyszłość zabytków wciąż pozostaje niepewna

Na razie nie wiadomo, czy Ol49-20 pozostanie w Częstochowie, czy trafi do Sierpca. Jedno jest pewne – bez szybkich działań konserwatorskich i odpowiedniego zabezpieczenia zabytkowa lokomotywa będzie nadal niszczeć.

Miłośnicy kolei podkreślają, że niezależnie od miejsca ekspozycji najważniejsze jest ocalenie cennego zabytku techniki dla kolejnych pokoleń.

dziennikzachodni.pl

Nocny pożar pod Wojniczem. Drewniany dom spłonął doszczętnie, jedna osoba ranna

Tysiące żurawi zebrały się na Polesiu. Ptaki szykują się do wielkiej podróży

Ciało 36-latka ukryto pod betonem. Pięciu mężczyzn przed sądem, trzy kobiety czekają na wyrok

Seria podpaleń w Legnicy. Policja zatrzymała 35-latka po pościgu świadków

Bezpłatna tomografia płuc na NFZ. Nowy program rusza już 1 października

Niepłacisz abonamentu RTV? Fiskus może sięgnąć po pieniądze. Rekordowa egzekucja to 137 tys. zł

Robaczkowo zamiast Wystawy Pająków. Nowa atrakcja w Sky Tower we Wrocławiu

Amerykanie sprawdzą miejsca pod bazy w Polsce. Na Dolnym Śląsku wraca temat „Fortu Trump”

MPK Poznań ma poważny problem z kadrami. Brakuje kierowców i motorniczych

Ziemia osunęła się na pracownika. 26-latek został przysypany podczas prac w Rydułtowach

Maszyniści zwolnią przed przejazdami kolejowymi. W piątek pociągi mogą mieć duże opóźnienia

Nastolatek zmarł po zdarzeniu nad Bolszewką. Śledczy próbują ustalić, jak znalazł się w rzece

Pijany za kierownicą, bez prawa jazdy i mimo zakazu. 32-letni Ukrainiec zostanie wydalony z Polski

Coraz młodsi pacjenci z bólem szyi. Lekarz ostrzega przed skutkami godzin ze smartfonem

Tłumy na tratwach w Pieninach. Flisacy liczą, że sezon zakończą z wynikiem ponad 300 tys. turystów

Miał być niemieckim żołnierzem na misji. 79-latka przelała mu ponad 50 tys. zł

Zarzut znęcania się nad końmi. Sędzia jeździectwa miała bić i kopać zwierzęta

Mieli trafić do więzienia, ale się ukrywali. Policjanci znaleźli 44-latka w łóżku

83-letni rowerzysta potrącony w Raciborzu. Kierowca Volkswagena nie ustąpił pierwszeństwa

Pociąg z Lublina do Szczecina uderzył w ciężarówkę. 20 osób poszkodowanych

Z Łodzi do Warszawy rowerem. Powstanie trasa przez Koluszki i Skierniewice

Nocna awantura w Oławie. 25-latek miał grozić sąsiadowi pistoletem

Polski robot kroczący podbija targi obronne. Honey Badger powstał w Poznaniu

Kontener z Tajlandii skrywał fortunę. KAS przejęła prawie 15 mln papierosów

Pomyliła zjazd na S6 i ruszyła pod prąd. 27-latka była pijana