
Do groźnego zdarzenia doszło na przejeździe kolejowym, gdzie kierowca karetki pogotowia wjechał na tory mimo włączonej sygnalizacji świetlnej ostrzegającej przed nadjeżdżającym pociągiem. Nagranie z incydentu opublikowała spółka PKP Polskie Linie Kolejowe.
Na udostępnionym materiale widać, jak ambulans, bez użycia sygnałów świetlnych i dźwiękowych, wjeżdża na przejazd kolejowy przy pulsującym czerwonym świetle. Chwilę później kierowca orientuje się, że rogatki zaczynają się zamykać i podejmuje próbę wycofania pojazdu.
Podczas manewru jedna z opuszczających się półrogatek uderza w dach karetki. Ambulans zatrzymuje się tuż przed torowiskiem. Kilka sekund później przez przejazd przejeżdża pociąg InterCity, który wcześniej zmniejszył prędkość.
PKP PLK: „Więcej szczęścia niż rozumu”
Do zdarzenia odniosły się PKP Polskie Linie Kolejowe, publikując nagranie ku przestrodze.
„Widzieliśmy wszystko, czego kierowca przy torach nigdy nie powinien robić. Wjazd przy pulsującej sygnalizacji, zignorowanie opadającej półzapory i próbę manewrowania przed nadjeżdżającym pociągiem. Nie mamy pewności, czy w pojeździe znajdował się pacjent i czy kierowca ryzykował także jego życie. Wiemy jednak, że w tym przypadku załoga miała więcej szczęścia niż rozumu — tylko procedury bezpieczeństwa, ograniczenie prędkości i sprawna reakcja maszynisty sprawiły, że nie doszło do tragedii” – podkreślono w komunikacie.
Sprawą zajmuje się policja
Policja potwierdziła, że otrzymała zawiadomienie od PKP PLK dotyczące tego zdarzenia. Funkcjonariusze prowadzą obecnie czynności mające na celu ustalenie kierowcy oraz właściciela pojazdu.
Jak poinformowała asp. sztab. Agnieszka Kulawiecka z Komendy Powiatowej Policji w Sieradzu, postępowanie wyjaśniające prowadzą policjanci z komisariatu w Błaszkach.
Surowe konsekwencje za ignorowanie sygnalizacji
Przepisy nie pozostawiają wątpliwości – kierowca, który wjeżdża na przejazd kolejowy przy nadawanym czerwonym sygnale świetlnym, naraża siebie i innych uczestników ruchu na śmiertelne niebezpieczeństwo.
Za takie wykroczenie grozi mandat w wysokości 2 tys. zł oraz 15 punktów karnych. W przypadku stworzenia bezpośredniego zagrożenia dla życia i zdrowia innych osób sprawa może mieć również dalsze konsekwencje prawne.
fakt.pl