
Zdjęcie ilustracyjne.
Lot linii Delta Air Lines z Fort Lauderdale do Los Angeles zakończył się dla jednego z pasażerów aresztowaniem i poważnymi zarzutami. Po incydencie z udziałem stewardesy kapitan zdecydował o zmianie trasy i awaryjnym lądowaniu w Atlancie, gdzie na mężczyznę czekali już funkcjonariusze policji.
Niebezpieczne zachowania pasażerów od lat stanowią poważny problem dla przewoźników lotniczych. Linie lotnicze coraz częściej wskazują, że za część incydentów odpowiada nadmierne spożycie alkoholu. Tym razem jednak sprawa dotyczyła oskarżeń o napaść na członkinię załogi.
Zarzuty dla 32-letniego pasażera
Według amerykańskich mediów 32-letni Cody James Maluck został oskarżony o utrudnianie pracy załodze samolotu. Mężczyzna miał podczas lotu uderzyć stewardesę w pośladki w trakcie obsługi pasażerów.
Do zdarzenia doszło podczas serwowania napojów. Stewardesa, mijając fotel pasażera, uznała, że ten śpi. Chwilę później poczuła uderzenie. Gdy się odwróciła, mężczyzna zaprzeczał, że zrobił coś niewłaściwego. Krzyk kobiety usłyszała druga członkini załogi, która potwierdziła, że doszło do gwałtownego kontaktu fizycznego.
Po zgłoszeniu incydentu kapitan zdecydował o przekierowaniu lotu do Atlanty. Na lotnisku pasażer został zatrzymany przez policję, a sprawą zajęły się federalne służby.
Grozi mu nawet 20 lat więzienia
Oskarżony twierdzi, że nie działał celowo i jedynie próbował zwrócić uwagę stewardesy, ponieważ przez słuchawki nie słyszał pytań dotyczących zamówienia napoju. Przyznał się do kontaktu fizycznego, jednak zaprzeczył, by użył siły w stopniu opisywanym przez załogę.
Linie Delta Air Lines podkreśliły, że stosują politykę zerowej tolerancji wobec agresji i wszelkich zachowań zakłócających bezpieczeństwo lotu. Jeśli zarzuty zostaną potwierdzone, mężczyźnie może grozić nawet do 20 lat pozbawienia wolności.
Coraz więcej incydentów na pokładach samolotów
Przewoźnicy lotniczy od kilku lat alarmują o rosnącej liczbie agresywnych zachowań pasażerów. Awantury, napaści na członków załogi czy próby wtargnięcia do kokpitu coraz częściej prowadzą do kosztownych zmian tras i awaryjnych lądowań.
W odpowiedzi na ten problem część linii lotniczych zaostrzyła regulaminy przewozu, prowadzi listy niepożądanych pasażerów oraz ogranicza sprzedaż i serwowanie alkoholu. Eksperci podkreślają, że nawet pojedynczy incydent może zagrozić bezpieczeństwu lotu i narazić przewoźnika na wysokie koszty.
natemat.pl