
Coraz częściej można spotkać go w polskich lasach. Złotoborowik wysmukły, nazywany potocznie borowikiem amerykańskim, przywędrował do Europy z Ameryki Północnej. Początkowo pojawiał się głównie nad Bałtykiem, ale jego stanowiska są już notowane także w głębi kraju. Co ciekawe, to grzyb jadalny, który według grzybiarzy wyróżnia się przyjemnym smakiem i zapachem. Naukowcy sprawdzają jednak, jaki wpływ może mieć na rodzime gatunki.
Złotoborowik wysmukły (Aureoboletus projectellus) pochodzi z Ameryki Północnej. W Polsce jeszcze do niedawna był stosunkowo rzadkim znaleziskiem, jednak z roku na rok pojawia się w kolejnych miejscach.
Najłatwiej spotkać go na wybrzeżu Bałtyku, ale jego stanowiska odnotowano już również na Mazowszu, Lubelszczyźnie, Kujawach, w Wielkopolsce i Świętokrzyskiem.
Pod koniec sierpnia o znalezieniu złotoborowika poinformowało Nadleśnictwo Daleszyce. To o tyle ciekawe, że jeszcze kilka lat temu jego obecność w tym regionie praktycznie nie była odnotowywana.
„Amerykanin” dobrze radzi sobie w polskich warunkach i stopniowo rozszerza swój zasięg.
Naukowcy sprawdzają, jak wpływa na polskie lasy
Sam złotoborowik nie budzi większych obaw ze względu na toksyczność. Nie ma trującego sobowtóra i jest grzybem jadalnym. Więcej pytań dotyczy jednak jego wpływu na rodzime ekosystemy.
Naukowcy chcą sprawdzić, czy pojawienie się nowego gatunku może mieć znaczenie dla rodzimych grzybów, w tym borowika szlachetnego.
Badaniami zajmuje się między innymi Polska Akademia Nauk. W miejscach, w których występuje złotoborowik, naukowcy analizują m.in.:
- skład chemiczny gleby,
- bioróżnorodność runa leśnego,
- tempo rozkładu ściółki,
- aktywność enzymów grzyba.
Tomasz Sobczak, doktorant z Instytutu Dendrologii PAN w Kórniku, zwraca uwagę, że najważniejszym pytaniem jest to, w jaki sposób gatunek zdobywa przestrzeń w nowych środowiskach.
– Natura nie znosi próżni. Jeśli nisza zajmowana obecnie przez złotoborowika byłaby wolna, któryś z występujących w tych samych środowiskach rodzimych gatunków prawdopodobnie już dawno by ją zajął. Pytanie brzmi: w jaki sposób on się „rozpycha” – wyjaśnia.
Gdzie szukać złotoborowika?
Jeśli podczas grzybobrania chcemy trafić na „Amerykanina”, warto przede wszystkim zerkać pod sosny.
Złotoborowik żyje w symbiozie z sosną pospolitą (Pinus sylvestris) oraz kosodrzewiną (Pinus mugo). Tworzy z ich korzeniami mikoryzę, czyli formę współżycia grzyba z rośliną.
W Polsce najczęściej spotykany jest na piaszczystych glebach, wśród wrzosów, na nadmorskich wydmach oraz w przybrzeżnych borach sosnowych.
Sezon na ten gatunek trwa zazwyczaj od sierpnia do listopada, dlatego właśnie teraz grzybiarze mogą mieć największą szansę na jego znalezienie.
Charakterystyczny wygląd. Zdradza go długi trzon
Złotoborowik wysmukły dość łatwo wyróżnia się wśród innych grzybów. Jego najbardziej charakterystyczną cechą jest długi i smukły trzon, który często jest dłuższy niż średnica kapelusza.
Trzon pokrywają podłużne żeberka tworzące delikatną siateczkę. Ma ona kolor zbliżony do kapelusza, który może przybierać barwę od czerwonobrązowej do cynamonowej.
Kapelusz osiąga zwykle od 4 do 20 cm średnicy. Może być pomarszczony, po deszczu staje się lepki, natomiast podczas suchej pogody matowieje.
Spód kapelusza jest początkowo żółty i nie różowieje. Z czasem może przybierać oliwkową barwę.
Z czym można pomylić borowika amerykańskiego?
Mimo charakterystycznego wyglądu mniej doświadczony grzybiarz może pomylić złotoborowika między innymi z borowikiem szlachetnym, koźlarzem, borowikiem sosnowym czy goryczakiem żółciowym.
Ten ostatni nie jest trujący, ale ma bardzo charakterystyczny, gorzki smak.
Podczas grzybobrania nie należy jednak kierować się wyłącznie pojedynczą cechą wyglądu. Jeśli nie mamy pewności, z jakim gatunkiem mamy do czynienia, lepiej pozostawić grzyba w lesie lub skonsultować jego identyfikację z doświadczonym grzyboznawcą.
polsatnews.pl

