
Dane klientów Revoluta trafiły w niepowołane ręce. Oszuści uzyskali dostęp m.in. do adresów, numerów telefonów, dat urodzenia, kopii dokumentów, a nawet selfie i historii transakcji. Firma potwierdziła, że doszło do incydentu, ale nie ujawniła, ilu klientów zostało poszkodowanych ani na jakim rynku doszło do wycieku.
Revolut, brytyjska firma z sektora fintech, która dla milionów osób stanowi alternatywę dla tradycyjnej bankowości, 12 września potwierdziła, że dane części jej klientów trafiły do nieuprawnionych osób.
Do wycieku miało dojść w wyniku oszustwa. Przestępcy wykorzystali autentyczny rządowy adres e-mail, aby podszyć się pod instytucję państwową. Revolut, nieświadomy oszustwa, przekazał im dane klientów w odpowiedzi na otrzymane żądanie.
Firma zapewnia, że wykorzystany przez przestępców adres został już zablokowany.
Wyciekły adresy, dokumenty, selfie i historia transakcji
Jak informuje serwis TechCrunch, który jako pierwszy opisał sprawę, oszuści uzyskali dostęp między innymi do danych kontaktowych klientów, dat urodzenia, adresów pocztowych i numerów telefonów.
Wśród przejętych informacji mogły znaleźć się również kopie paszportów i praw jazdy.
To jednak nie wszystko. Revolut przyznał, że wśród danych, które mogły trafić w ręce oszustów, znalazły się także historie transakcji oraz selfie wykonywane przez klientów podczas procesu weryfikacji konta.
Tego typu informacje mogą być szczególnie cenne dla przestępców próbujących przygotować wiarygodne ataki phishingowe lub podszywać się pod klientów.
Oszuści mieli szukać informacji o zamożnych klientach
Revolut zapewnia, że po wykryciu incydentu niezwłocznie powiadomił odpowiednie instytucje. Informacja miała trafić między innymi do organów ścigania, organu zajmującego się ochroną danych osobowych oraz instytucji nadzoru finansowego.
Firma uspokaja również, że środki klientów nie są zagrożone. Osoby, których dane mogły zostać przejęte, miały zostać już poinformowane o incydencie.
Jednocześnie Revolut nie odpowiedział na wszystkie pytania dotyczące wycieku. Firma nie ujawniła, jak wielu klientów zostało objętych incydentem, na jakim rynku do niego doszło ani jakie konkretnie urzędy zostały powiadomione.
Jak sugeruje serwis TechCrunch, zainteresowanie przestępców miało koncentrować się przede wszystkim na informacjach dotyczących najzamożniejszych klientów Revoluta.
Na razie nie wiadomo, czy wśród osób, których dane zostały przejęte, znajdują się klienci z Polski. Revolut jest w naszym kraju bardzo popularny – z jego usług korzystają miliony Polaków.
gazeta.pl

