Ogromny wiatrak stoi na polu pod Częstochową. Ma 54 metry wysokości i nigdy nie zaczął produkować prądu

Fot. Maniex87/Wikimedia Commons

Na pierwszy rzut oka przypomina konstrukcję z filmu science fiction. W Rębielicach Królewskich, niedaleko Częstochowy, od lat stoi niezwykła elektrownia wiatrowa. Ma 54 metry wysokości, a jej masa wynosi około 240 ton. Stworzył ją Józef Antos, ślusarz i konstruktor-samouk, który chciał zrewolucjonizować sposób pozyskiwania energii. Mimo że budowa została ukończona w 2003 roku, jego wynalazek nigdy nie rozpoczął pracy.

Historia niezwykłego wiatraka sięga końca lat 70. XX wieku. Właśnie wtedy Józef Antos zainteresował się możliwością wykorzystania energii wiatru na większą skalę. Zainspirowany informacjami o amerykańskich elektrowniach wiatrowych, postanowił zaprojektować własne urządzenie, które miało działać nawet przy bardzo słabym wietrze.

Przez kolejne lata rozwijał swoją koncepcję, budował mniejsze modele i sprawdzał różne rozwiązania techniczne. Ostatecznie zdecydował się na stworzenie ogromnej konstrukcji, która stała się jednym z najbardziej charakterystycznych obiektów w okolicy.

Wiatrak o nietypowej budowie

Elektrownia w Rębielicach Królewskich znacznie różni się od współczesnych turbin wiatrowych. Zamiast trzech długich łopat ma wielkie, okrągłe skrzydło o średnicy około 32 metrów, złożone z licznych mniejszych elementów. Cała konstrukcja waży około 240 ton, a jej fundamenty mają masę szacowaną na 5,5 tysiąca ton.

Antos zakładał, że jego wynalazek będzie uruchamiał się już przy wietrze o prędkości około 0,5 metra na sekundę. Według jego obliczeń przy prędkości 2 m/s urządzenie mogłoby osiągać moc 35 kW, przy 4 m/s – 150 kW, a przy silniejszym wietrze, wynoszącym 14 m/s, nawet 2000 kW.

Konstruktor wierzył, że takie rozwiązanie może mieć ogromne znaczenie dla energetyki. Szacował, że pojedyncza elektrownia byłaby w stanie dostarczać energię dla około 700 gospodarstw domowych rocznie. Marzył również o tym, by podobne instalacje powstały w wielu miejscach w kraju.

Dlaczego wynalazek nigdy nie zadziałał?

Mimo wielu lat pracy i ukończenia budowy w 2003 roku elektrownia nie zaczęła produkować energii elektrycznej. Główną przeszkodą okazał się brak odpowiedniej prądnicy, która pozwoliłaby wykorzystać potencjał konstrukcji.

Józef Antos przez lata poświęcał swój czas i środki na realizację projektu. Prowadził warsztat ślusarski, w którym tworzył maszyny i urządzenia, a doświadczenie zdobyte podczas pracy wykorzystywał przy budowie monumentalnego wiatraka. Swój projekt opatentował i samodzielnie przygotowywał rozwiązania potrzebne do jego realizacji.

Nie doczekał jednak spełnienia swojego marzenia. Antos zmarł w 2009 roku, a jego elektrownia pozostała niedokończonym przedsięwzięciem. Z czasem stan techniczny obiektu zaczął się pogarszać. Metalowe elementy ulegały zniszczeniu, a konstrukcja stopniowo traciła dawną świetność.

Niezwykła pamiątka po lokalnym wynalazcy

Dziś ogromny wiatrak w Rębielicach Królewskich pozostaje nietypową ciekawostką techniczną i świadectwem determinacji swojego twórcy. Choć projekt nie przyniósł zakładanych rezultatów, sama skala przedsięwzięcia wciąż robi wrażenie.

Historia Józefa Antosa pokazuje, jak daleko może zaprowadzić pasja do techniki i konsekwentne dążenie do realizacji własnej wizji. Jego elektrownia miała być przełomowym rozwiązaniem w dziedzinie energetyki wiatrowej, lecz ostatecznie pozostała symbolem niespełnionego marzenia.

Przyszłość konstrukcji pozostaje niepewna. Ze względu na upływ czasu i pogarszający się stan techniczny trudno zakładać, że kiedykolwiek zostanie uruchomiona. Mimo to nadal wyróżnia się w krajobrazie i przypomina o niezwykłym pomyśle człowieka, który postanowił zbudować własną elektrownię wiatrową.

dziennikzachodni.pl

Ponad 4 kilogramy narkotyków znalezione w garażu i samochodzie. Podejrzany trafił do aresztu

Norki, łasice i mangusteczki mają nowy dom w poznańskim zoo. Drewniana konstrukcja powstała na targach Budma

Żart o bombie na lotnisku w Gdańsku miał poważne konsekwencje. 61-latka nie poleciała do Norwegii

Ogromny wiatrak stoi na polu pod Częstochową. Ma 54 metry wysokości i nigdy nie zaczął produkować prądu

Kierowniczka laboratorium w lubelskim szpitalu z zarzutem oszustwa. Śledczy badają też drugi wątek

Schował się pod wersalką przed policjantami. 29-latek był poszukiwany, a w domu znaleziono narkotyki

Ile kosztują chryzantemy, znicze i stroiki przed Wszystkimi Świętymi? Sprawdziliśmy ceny w Poznaniu

Pożar na parkingu Galerii Krakowskiej. Ewakuowano całe centrum handlowe

Jechał 194 km/h na drodze S10. To kolejny kierowca przyłapany po śmiertelnym wypadku

Nowy falochron w Pucku coraz bliżej. Zakończono ważny etap budowy

Wisła potrzebuje nowej stacji GOPR. Ratownicy mają działkę i projekt, ale brakuje pieniędzy

Skażona woda w ośmiu miejscowościach. Sanepid ostrzega mieszkańców

Grzybobranie zakończyło się wysokimi mandatami. Dwaj mężczyźni wracali pod wpływem alkoholu

Awaria Revoluta na całym świecie. Klienci nie mogą korzystać ze swoich pieniędzy

Opel dachował i zawisł między drzewami. Kierowca był pijany i miał zakaz prowadzenia

Włamywali się do hurtowni i kradli naturalne włosy. Straty przekroczyły milion złotych

Kierowca ciężarówki zignorował czerwone światło i wjechał na tory. Chwilę później nadjeżdżał pociąg

Zamiast pomidorów rosła tam marihuana. Policja zlikwidowała nielegalną plantację

Milion złotych za rondo w Łodzi. Co dokładnie zmieniono na skrzyżowaniu Dąbrowskiego i Lodowej?

Hałas i kamienie wrzucane do wody. Zachowanie turystów nad Czarnym Stawem pod Rysami oburzyło świadków

Krwawa kłótnia w centrum Kościerzyny. 35-latek trafił do szpitala, 30-latek do aresztu

Mundurowi ruszyli do lasu. Wspólnie z leśnikami posadzili nowe drzewa

22-latka zginęła w wypadku na Śląsku. 26-letni kierowca Opla był pod wpływem narkotyków

Przemyt papierosów z Białorusi na balonach meteorologicznych. Służby przejęły 15 tys. paczek

Policja przerwała ustawkę pseudokibiców pod Łodzią. Tłumaczyli, że przyjechali na grzyby

Tragiczny wypadek w Tatrach Zachodnich. Nie żyje 52-letni Polak

Tragiczny wypadek szybowca w Pruszczu Gdańskim. Pilot nie żyje

30 tys. dolarów za podpalenie fabryki dronów w Gliwicach. Werbownik obiecywał też order Łukaszenki

Wścieklizna na Lubelszczyźnie. Kolejne szczepienia lisów, w wybranych powiatach obowiązek dotyczy też kotów