
Paliwo, które jeszcze niedawno uchodziło za budżetową i przyjazną środowisku opcję ogrzewania, dziś stało się luksusem. W województwie pomorskim pellet jest towarem trudnym do zdobycia, a jego ceny poszybowały do poziomów, które dla wielu mieszkańców są szokiem.
Pellet znika z Pomorza. Składy puste, ceny na wagę złota. Ile kosztuje pellet tej zimy?
W regionie mówi się wręcz o opałowym kryzysie. Składy węgla i biomasy stoją niemal puste, terminy dostaw są nieokreślone, a stawki za pellet rosną z tygodnia na tydzień. W samym środku sezonu grzewczego surowiec, który miał być oszczędną alternatywą, stał się produktem deficytowym.
W wielu miejscowościach – m.in. w Kościerzynie, Kartuzach, Żukowie czy Starogardzie Gdańskim – klienci odbijają się od drzwi składów. Nawet stali odbiorcy słyszą, że towar się skończył i nie wiadomo, kiedy pojawi się kolejna partia. Telefony urywają się, ale odpowiedzi są wszędzie podobne: brak pelletu na stanie.
Źródłem problemu są silne i długotrwałe mrozy oraz spadek wydajności produkcji. Zamarznięte drewno trudniej obrabiać, co oznacza znacznie mniej trocin – kluczowego surowca do wytwarzania pelletu. Jednocześnie zapotrzebowanie gwałtownie wzrosło, bo wiele gospodarstw domowych kupuje opał na bieżąco, bez zapasów.
Przedstawiciele branży przyznają, że muszą wybierać, komu sprzedać ograniczone ilości paliwa – w grę wchodzą m.in. placówki opiekuńcze, piekarnie czy systemy ciepłownicze zasilające całe miasta.
Pellet na wagę złota
Skutki widać przede wszystkim w cennikach. Jeszcze jesienią tona pelletu kosztowała w granicach 1300–1600 zł. Obecnie na Pomorzu normą są kwoty rzędu 2350–2500 zł za tonę, a przy sprzedaży detalicznej ceny potrafią sięgać nawet 3000 zł. W marketach budowlanych za 15-kilogramowy worek trzeba zapłacić ponad 120 zł. Dla wielu kupujących ważniejsze od ceny jest dziś samo zdobycie paliwa.
Prognozy nie napawają optymizmem. Przedstawiciele sektora podkreślają, że realna poprawa sytuacji może nadejść dopiero wraz z ustąpieniem mrozów, co – według szacunków – może nastąpić najwcześniej w drugiej połowie marca.
Na razie mieszkańcy regionu dosłownie odliczają worki do kolejnych dni, a pellet stał się tej zimy jednym z najdroższych i najtrudniej dostępnych paliw grzewczych w kraju. Wielu użytkowników podkreśla rozczarowanie – rozwiązanie, które miało być ekonomiczne i ekologiczne, przestało spełniać te oczekiwania.
dziennikbaltycki.pl