Karaluchy i pluskwy opanowały mieszkania w Dąbrowie Górniczej

Fot. Depositphotos
Zdjęcie ilustracyjne.

Mieszkańcy komunalnego bloku przy ul. Spisaka 5 w Dąbrowie Górniczej od lat walczą z plagą karaluchów i pluskiew. Insekty pojawiają się w kolejnych mieszkaniach, niszczą meble i utrudniają normalne funkcjonowanie. Niektórzy lokatorzy w obawie przed pogryzieniem przenieśli się na noc do namiotów ustawionych przed domem. Administracja zapowiada dezynsekcję całego budynku.

Mieszkańcy bloku przy ul. Spisaka 5 mówią wprost: mają już dość ciągłej walki z insektami. Jak relacjonują, karaluchy i pluskwy pojawiają się w mieszkaniach od lat.

– Mieszkamy tutaj od siedmiu lat i ciągle z nimi walczymy. Co pół roku malowanie mieszkania, wymiana mebli, na chwilę spokój i wszystko od nowa – mówią Dagmara C. i Sebastian K.

Lokatorzy pokazują zniszczone przez insekty łóżka, materace i poduszki. Twierdzą, że robaki przemieszczają się pomiędzy mieszkaniami, a popularne środki chemiczne przestały być skuteczne.

– Jesteśmy bezradni. Wszyscy walczą, wszyscy psikają i nic. Tu się nie da żyć, one nas zjedzą – mówią mieszkańcy.

Według lokatorów problem może tkwić głębiej, w konstrukcji budynku. Ich zdaniem samo opryskiwanie mieszkań nie rozwiąże problemu, jeśli insekty nadal będą mogły przemieszczać się między lokalami.

Dzieci miały wynosić robaki do szkoły

Mieszkańcy podkreślają, że problem jest szczególnie dotkliwy dla rodzin z dziećmi.

– Idzie wrzesień. Rok szkolny się zaczyna i znowu to samo. W zeszłym roku dzieci nosiły robactwo do szkoły. Zanosiły je w plecakach, książkach, zeszytach – opowiada pani Dagmara.

Najgorzej ma być nocą. Lokatorzy twierdzą, że wtedy insekty wychodzą ze swoich kryjówek i pojawiają się na łóżkach oraz podłogach.

Na środki owadobójcze mieszkańcy wydają setki złotych. Jak wyliczają, w ciągu zaledwie kilku dni na preparaty przeznaczyli niemal tysiąc złotych.

– Jest ich troszkę mniej, ale to kwestia czasu, kiedy znowu będzie tutaj czarno – mówi pan Sebastian.

Śpią w namiotach przed domem

Sytuacja stała się na tyle uciążliwa, że niektórzy lokatorzy zdecydowali się spać poza mieszkaniem.

Przy domu ustawili dwa namioty. To właśnie tam spędzają noce, chcąc uniknąć pogryzień.

– Tu jest Meksyk. Śpię w namiocie pod chmurką, przykre to. Płaci się za czynsz i śpi się pod chmurką, a administracja nas lekceważy – mówi pan Sebastian.

Problemu obawia się również Wiesława Ćwiklińska, która mieszka w sąsiednim lokalu. Kobieta kupuje środki na owady na zapas i regularnie sprawdza mieszkanie.

Jak twierdzi, w ciągu dziewięciu lat wymieniła z powodu insektów trzy wersalki, dwa tapczany i fotel.

– Po nocach nie śpię, sprawdzam, czy do mnie nie przyszły – opowiada.

MZBM zapowiada dezynsekcję całego budynku

Bloki przy ul. Spisaka powstały około 25 lat temu. Zarządza nimi Miejski Zarząd Budynków Mieszkalnych w Dąbrowie Górniczej.

MZBM przyznaje, że zgłoszeń dotyczących pluskiew i innych insektów na terenie miasta jest wiele.

– Zgłoszeń dotyczących istnienia ognisk pluskiew oraz innych insektów na terenie miasta wpływa do MZBM dużo. Zlecenia dokonywania zabiegów dezynsekcji na bieżąco zgłaszane są do specjalistycznej firmy wykonującej opryski – poinformował Piotr Jędrusik, dyrektor MZBM.

Administracja zapowiedziała przeprowadzenie dezynsekcji poszczególnych lokali. Na ostatni tydzień sierpnia zaplanowano natomiast zabieg obejmujący cały budynek.

Mieszkańcy liczą, że tym razem dezynsekcja przyniesie trwały efekt i pozwoli im wreszcie normalnie korzystać z własnych mieszkań.

fakt.pl