
Świadkowie opisują, że awionetka po starcie osiągnęła około 100 metrów wysokości, po czym „jakby straciła moc silnika” i wypadła z kontrolowanego lotu, pikując wprost w ziemię, gdzie natychmiast stanęła w płomieniach – poinformował dziś, 10 września, Paweł Nikiel, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Bielsku-Białej. Dodał, że żywiecka Prokuratura Rejonowa wszczęła śledztwo w sprawie katastrofy, w której zginęło dwóch mężczyzn w wieku 55 i 60 lat.
– Postępowanie prowadzone jest w kierunku artykułu 177 par. 2 Kodeksu karnego, dotyczącego naruszenia zasad bezpieczeństwa w ruchu powietrznym i spowodowania nieumyślnego wypadku skutkującego śmiercią dwóch osób – wyjaśnił prokurator Nikiel.
Miejsce wypadku
Do tragedii doszło wczoraj około godziny 9:30 na polach przy ul. Dworskiej w Lipowej. Awionetka typu Zodiak spadła na ziemię, zapaliła się i całkowicie uległa zniszczeniu. Maszyna znajdowała się z dala od zabudowań, co ograniczyło ryzyko dodatkowych ofiar.
Rzecznik powołując się na relacje świadków, podkreślił, że samolot wystartował z lądowiska Aeroklubu Lipowa Ustronianka i na wysokości około 100 metrów „stracił ciąg”. Następnie pikując uderzył w ziemię i zapalił się. Na miejscu zginęli obaj piloci, których tożsamość zostanie potwierdzona także badaniami DNA.
Warunki atmosferyczne i doświadczenie pilotów
Grzegorz Adamus, prezes Aeroklubu Lipowa Ustronianka, w rozmowie z „Dziennikiem Zachodnim” podkreślił, że w momencie startu panowały trudne warunki – gęsta mgła ograniczała widoczność, co mogło wpłynąć na orientację pilotów.
Obaj mężczyźni mieli licencje pilota. Jeden był bardzo doświadczonym i rozważnym pilotem, drugi posiadał uprawnienia od dwóch lat, lecz miał już sporo godzin wylatanych w powietrzu. Samolot należał do jednej z ofiar. – To prosty w pilotażu ultralekki dolnopłat, utrzymany w doskonałym stanie technicznym – dodał Adamus.
Wypadek na prywatnym terenie
Nieoficjalnie ustalono, że do wypadku doszło na prywatnej działce należącej do znanego beskidzkiego przedsiębiorcy, właściciela zakładów produkujących pojazdy dla straży pożarnej. Teren w Lipowej obejmuje około 300 hektarów.
Kilka miesięcy temu przedsiębiorca zgłosił do planu zagospodarowania terenu swoje inwestycje – część turystyczno-rekreacyjną, a część produkcyjną, w tym luksusowy hotel, kolejkę na Skrzyczne, duży parking, magazyn i fabrykę dronów. Plany spotkały się z protestami mieszkańców, a wójt gminy Lipowa zadeklarował sprzeciw wobec inwestycji mogących zagrażać ludziom lub środowisku.
Poprzedni wypadek na lądowisku
Nie jest to pierwszy tragiczny incydent na tym lądowisku. W lipcu ubiegłego roku rozbił się tam ultralekki samolot J-1 Prząśniczka, w którym zginął 75-letni pilot.
Świadkowie relacjonowali, że tuż przed 9:00 samolot wykonał kilka manewrów, aby ustawić się na trawiastym pasie startowym. Start przebiegał normalnie, ale po osiągnięciu wysokości 30–40 metrów podczas zakrętu w lewo maszyna wpadła w lewy korkociąg i pionowo spadła na pole rzepaku, zapalając się natychmiast.
dziennikzachodni.pl